piątek, 2 sierpnia 2019

Może kiedyś....

Dziś, po długiej przerwie wpis sentymentalny, może okaże się przełomowy dla Twojego życia? Razem z moją Monią oglądamy serial "W garniturach". Jeden z głównych bohaterów Ross jest bardzo zabieganym człowiekiem, ale stara się dbać o relacje ze swoją babcią, która jest jedną z najbliższych mu osób. Jednak ta bieganina, tak go pochłonęła, że nie zauważył, iż zapomina o tym, co jest w życiu tak na prawdę ważne. Ross kupił babci mieszkanie i pewnego wieczoru miał umówione z nią spotkanie, które odwołał ze względu na pracę. Następnego wieczoru, czekał na swoją babcię w jej nowym mieszkaniu, aby zrobić jej niespodziankę. W tym czasie dostał informację, że babcia zmarła w nocy. Na pogrzebie wygłosił mowę, w której opowiedział jak wiele zawdzięcza swojej babci. 
Monolog bohatera bardzo mnie poruszył, ponieważ coraz częściej sam biegnę załatwiając i ogarniając milion rzeczy i nie zauważam takich ważnych drobnych gestów. Słysząc tę historię pomyślałem też o mojej śp. pani Babci Hani. Często lubiła opowiadać mi historię o tym jak za dzieciaka przychodziłem do niej i na pytanie czy jestem głodny odpowiadałem "a co pani Babcia ma... "Albo gdy mówiła, że zawsze byłem takim jej dżentelmenem, który przynosił jej kapelusz i ubierał płaszcz. Z mojej perspektywy nie robiłem nic takiego, natomiast dla Niej było to coś zupełnie wyjątkowego. Dopiero po tylu latach zrozumiałem słowa, że jeszcze za tym zatęsknię, bo mimo, że znałem ta historię na pamięć i czasem już mnie wkurzało albo nudziło słuchanie tych anegdot to nawet nie wiesz ile bym dał, żeby je usłyszeć chociaż ten jeden raz....
Myślisz, że to tylko historia z babcią? Może i tak, ale ona też świetnie może odnosić się do Ciebie i Twojego życia. Spójrz na swojego chłopaka, dziewczynę, żonę , rodziców czy rodzeństwo od których nie raz słyszysz tę samą historię po raz któryś i jesteś
w stanie ją wyrecytować z pamięci i pomyśl, jak wspaniała jest ta chwila i jak wielkim zaszczytem zostałeś obdarzony, że właśnie Tobie ktoś chce ją opowiedzieć. A może wkurza Cię to, że Twoja żona codziennie zwraca Ci uwagę, że masz uważać na siebie w drodze do pracy, bo przecież Ty to wiesz, ale zastanów się czy gdybyś już miał nigdy więcej tego nie usłyszeć to nie brakowałoby Ci tego? Może kiedyś przyjdzie taki moment, w którym coś się w Twoim życiu zmieni dla Ciebie ważnego i będziesz chciał
o tym mówić ciągle i ciągle i co wtedy? Też wolałabyś być zignorowany czy wysłuchany? Może kiedyś to zrozumiesz, może kiedyś podziękujesz za to drugiej osobie? Może zamiast kiedyś zrób to teraz....


wtorek, 6 listopada 2018

W służbie miłości!

Dziś chcę poruszyć temat miłości, który pewnie był rozważany i omawiany wiele razy, ale jak dla mnie jest to kwestia, którą można rozważać praktycznie każdego dnia i za każdym razem można odkryć coś nowego. Myślę, że każdy z nas wie jak to jest kochać i być kochanym, ale czy wiesz w jaki sposób dbać o tę miłość i jak ją pielęgnować. Co to znaczy pielęgnować miłość?  Nie będzie zawsze tak jak na samym początku? Czyli muszę coś od siebie więcej dać? Odpowiedź jest prosta nie musisz, ale możesz. Jest różnica między "muszę", a "chcę". Jeśli coś muszę, tzn,  że robię to z obowiązku, nie z własnej woli. W takiej sytuacji szybko człowiek się zniechęca i odpuszcza. Natomiast, kiedy kieruję się "chcę" to robię to z własnej woli, dla kogoś. Bo kocham, bo ta osoba jest dla mnie ważna.

Ale co mogę z siebie/od siebie dać? Przecież nie zarabiam milinów, żeby obdarowywać osobę, którą kocham prezentami. Spokojnie, nikt nie wymaga od Ciebie, żebyś kupował drogie prezenty, bo możesz ofiarować coś innego. Co takiego? Swoją uwagę, czas czy poświęcenie. Dziewczyna, która źle się czuje, a pomimo tego wstaje i przygotowuje dla chłopaka śniadanie. W ten sposób daje mu coś od siebie w geście, który znaczy wiele więcej niż może się wydawać. Kiedy chłopak przyjeżdża do swojej dziewczyny, żeby tylko ją przytulić, bo wie, że miała ciężki dzień czy to nie jest wspaniały prezent? Miłość to praca nad sobą, ale i służba drugiemu człowiekowi, bo czasem ustąpić czy wysłuchać swojej ukochanej połówki, która ma trudny dzień czy problem znaczy wiele więcej niż najdroższy prezent. Nie jest to łatwe, ale uwierz, że jeśli uda Ci się służyć i być dla drugiej osoby to zrozumiesz jak wielkim darem jest miłość. Życzę Tobie i sobie, abyśmy potrafili oddawać się służbie miłości.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Wyspa Bolko

Zachwycam się! Zachwycam się absolutnie tym co dzieje się w moim życiu może to dla Ciebie dziwne, ale ja odkryłem na nowo, że chce zachwyaca się swoim życiem. Pisząc ten wpis siedzę właśnie na tytilowej wyspie Bolko, która jest kapitalnym obrazem z pewnością mojego życia, ale także myślę, że Twojego. Znowu dziwne? To nic. Często jest tak, że ciągle gnam i gnam milion rzeczy do załatwienia różne problemy i trisnosci. Moje życie często wygląda jak miasto w godzinach szczytu dzieje się tyle, że czasem nie sposób tego ogarnąć. Znasz to prawda? A gdyby tak na chwilę być swoją własną wyspa w życiu pozwolić sobie na to, żeby to właśnie cisza przemówiła w moim życiu. Dać sobie szansę usłyszenia śpiewu ptaków, pozwolić sobie spotkać się ze samym sobą i podziwiać piękno swojego życia jak i całego świata. Będąc w tym miejscu zobaczyłem na nowo świat i swoje życie . Postanowiłem z jeszcze większym przekonaniem i radością podziwiać każdego dnia to co się u mnie dzieje, bo jak dobrze wiesz dla mnie każdy dzień to powód do radości, a gdy każdego dnia będziesz potrafił odnaleźć swoją wyspę Bolko, bo z całą pewnością masz ją w sobie, odkryjesz jak życie i świat są piękne, nawet gdy przez Twoje życie przejdzie pociąg zwany doświadczeniem czasem trudnym to i tak poczujesz kiedyś wdzięczność właśnie za ten pociąg, który da Ci kolejna kopalnie szczęścia czego życzę Tobie i sobie :)

czwartek, 18 stycznia 2018

Stacja radości

Za oknem hula wiatr, który niekoniecznie jest czymś przyjemnym, ale wbrew pozorom jest bardzo przydatny, bo przyniosi coś nowego czego nie spodziewamy się. Ja miałem taką sytuację właśnie wczoraj, gdy ktoś zapytał mnie czy radość, która tak często emanuje jest prawdziwa czy może to tylko maska. Odpowiedź dla mnie była prosta i oczywista, że jest to szczere, bo przecież powodów do radości jest wiele, ale jak do tego dojść i czuć radość z tego, że jest poniedziałek i uśmiechać się od ucha do ucha idąc do pracy czy do szkoły.
Po pierwsze nie zaczynaj dnia od narzekania. Powiedz sobie coś miłego , doceń samego siebie. Ja lubię sobie mówić, że wczoraj to był kabaret w lustrze, ale dziś to już skali zabrakło . Krok pierwszy zrobiony. Teraz może być tylko lepiej. Pozytywne myślenie jest bardzo przydatne, bo jeśli myślisz tylko o tym, że będzie źle, bo czeka Cię masa pracy, wkurzający ludzie i generalnie będzie do bani sprawi, że Twój entuzjazm zostanie zgaszony. Czy Twoim problemem jest to, że ktoś ma zły humor i psioczy? Czy to oznacza, że nie możesz być w dobrym humorze i przekazać tej energii? Właśnie kłopoty. Mi też zdarzyło się, że ktoś na jakiś miesiąc wyłączył mi radość, przynajmniej tak myślałem, ale każdego jednego dnia i tak zawsze mogłem odnaleźć jakiś mały powód do radości. Ale jak to możliwe? Powinieneś miecz oczy otwarte, bo powody do radości są często banalne. Odpowiedz sobie na pytanie, ale tak całkowicie szczerze kiedy ostatni raz ucieszyleś się, że ktoś Ci zrobił herbatę , kanapkę albo z takiego banalnego powodu jakim jest świecące słońce czy chmura na niebie, która utworzyła jakiś piękny spektakl na który normalnie nie zwracasz uwagi, bo przecież nie będziesz zajmował się czymś takim, bo są same problemy. Skupiając się na nich zgubisz radość.
Kolejnym ważnym krokiem jest zaakceptowanie samego siebie i pogodzenie się ze sobą. Czemu to tak ważne? Jeśli nie lubisz siebie to nie polubisz innych i będziesz zły na wszystko. Powinieneś się cieszyć, bo to, że jesteś niedoskonały oznacza, że możesz się rozwijać, a rozwój to dopiero powód to radości, bo można odkrywać świat niczym małe dziecko, które poznaje wszystko na nowo i przy tym jest dumny ze swoich postępów i Ty z nich bądź. Doceń siebie i uciesz się z tego kim jesteś i nie bój się , że nie dasz rady, bo nawet jak coś nie wyjdzie po Twojej myśli to nauczysz się czegoś co przyda się w przyszłości, uwierz mi :) Kluczem do radości dnia codziennego jest wdzięczność za wszystko co się ma. Ja lubię zaczynać i kończyć dzień od dziękowania za to co mam, za sen, za możliwość przejścia przez kolejny dzień czy wiatr,który gra swój muzyczny spektakl. Mówiąc o radości nie sposób nie wspomnieć o cudownych ludziach, których masz w swoim otoczeniu. To dopiero radość. Mieć kogoś kto jak tylko Cię widzi cieszy się tym, że jesteś. Wow. Takich radości jest niezliczona ilość tylko daj sobie szansę się radować, bo jesteś wielkim i wyjątkowym człowiekiem. Nigdzie nie ma Twojej kopii jesteś jedyny i wyjątkowy, więc teraz uśmiechnij się i ciesz się życiem, a gdy nadejdą trudności doceń je i bądź za nie wdzięczny, bo dzięki nim poziom Twojej radości kiedyś zwiększy się jeszcze bardziej. Radujmy się, więc i cieszmy z piękna życia!

niedziela, 19 listopada 2017

Bogactwo

Często i gęsto w telewizji czy też w innych mediach możesz zobaczyć celebrytów, ludzi bogatych, którzy sprawiają wrażenie ludzi szczęśliwych i być może rzeczywiście tak jest. Jednak dla mnie najważniejszym pytaniem jest definicja bogactwa. Czy mogę powiedzieć, że jestem człowiekiem niesamowicie bogatym? Czy jestem zadowolony ze swojego życia czy jednak inni są lepsi, bo są bardziej bogaci od nas.
Zatem od początku. Myśląc o bogactwie pierwsze co przychodzi nam do głowy to osoba, która ma niesamowicie dużo pieniędzy, może pozwolić sobie na wszystko a jej życie jest mlekiem i miodem płynące, ale czy rzeczywiście tak jest? Pewnie zaraz powiesz, że tak, bo to przecież oczywiste jego życie jest idealne ja też właśnie takie chcę mieć.... Ale czy na pewno? Dziś zadaje wyjątkowo dużo pytań, ale jestem przekonany, że dzięki nim uda lepiej się przejść przez tę jakże ważną kwestię. Dla mnie bogactwa nie powinno się mierzyć tylko i wyłącznie pieniędzmi. Uważam, że najbogatszymi osobami na świecie są dzieci, bo one potrafią docenić jak wiele mają, cieszą ich wszystkie małe rzeczy to są te detale o których wspominałem w jednym z moich wpisów. Każdy z nas jest niesamowicie bogaty, lecz nie wszyscy to widzą. Po przeczytaniu tego wpisu weź do ręki kartkę i długopis i zobacz jak wielkim cudem jesteś Ty, właśnie Ty nikt inny. Opływasz się w bogactwie, lecz go nie widzisz. Ktoś dziś mi powiedział, że największym talentem jest życie, bo przecież bez niego nie byłoby pozostałych rzeczy. Jakże proste i głębokie. Mało? To spójrz dalej, właśnie spójrz masz dar widzenia, bo możesz codziennie spoglądać na piękno tego świata na góry, deszcz czy jeszcze inny krajobraz a przede wszystkim na drugiego człowieka, którego kochasz czy też lubisz. Ciągle mało? To pomyśl właśnie o tych ludziach, których masz w swoim otoczeniu jak wielkim bogactwem oni są właśnie dla Ciebie, bo razem pewnie przeżyliście wiele wspaniałych chwil, a gdy tego potrzebowałeś to Cię wsparli czy wypowiedzieli dobre słowo. Ja wczoraj usłyszałem jeden z najpiękniejszych komplementów w moim życiu, który brzmiał następująco " bije od Ciebie jakieś takie super ciepło". Sam nie byłem świadomy tego zjawiska i dziękuję osobie, która to powiedziała, bo dzięki niej poznałem jak bardzo nieodkryte jest jeszcze moje bogactwo. Ciągle mało? To spójrz na człowieka  na ulicy, który nie ma gdzie się schronić czy też co zjeść. Jak bardzo staje on się bogaty, gdy otrzymuje od kogoś kanapkę czy ciepły napój w chłodny dzień. Ty zapewne masz to codziennie bez problemu i nie zwracasz na to uwagi. Jeszcze masz wątpliwości? To idźmy dalej. Masz talent i to nie tylko jeden, ale wiele. Jedni potrafią kapitalnie malować, inni śpiewać, ktoś potrafi niesamowicie słuchać drugiej osoby czy przekazywać uśmiech czy też radość, przykładów tak na prawdę można podać nieskończenie wiele, bo każdy jest utalentowany tylko powinien się z tym pogodzić. Brzmi śmiesznie? Ale to tak prawdziwe, że niektórzy nie cieszą się z tego co mają i nie chcą pogodzić się ze swoim talentem i go marnują. Jesteś już bardziej przekonany? To spójrz jeszcze raz na siebie i zobacz jak jesteś wyjątkowy tak po prostu, bo nikt z nas nie jest taki sam, nawet, gdy ma brata bliźniaka to zawsze czymś się różni i chociaż dlatego jest jedyny w swoim rodzaju, więc od dziś czuj się bogatym człowiekiem, wręcz milionerem swojego życia, które jest piękne i wartościowe a do tego w swoim życiu masz wielu ludzi, którzy Cię kochają, a miłość jest kolejnym cudownym potwierdzeniem bogactwa. A teraz raduj się bogaty człowieku i uśmiechaj,bo człowiek nie jest bogaty dzięki pieniądzom, lecz dzięki temu kim jest a Ty jesteś kimś NIESAMOWITYM !!

sobota, 18 listopada 2017

Akcja zmiana

W moim życiu tak samo jak w Twoim zapewne miała nieraz sytuacja w której należało, powinno czy też trzeba było coś zmienić. Każda zmiana teoretycznie jest trudna i często trzeba zmagać się z wątpliwościami czy zwykłym strachem przed tym co się stanie. Dziś chcę się zająć się zmiana sama w sobie jak wielką radością i szczęściem może ona się okazać.
Zaczynasz dzień i otwierasz internet czy telewizję i wszędzie krzyczą zmień siebie bądź fit czy jeszcze jakieś inne tego typu hasła. Już w tym miejscu pojawia się najważniejsze pytanie czy chcesz dokonać ewolucji czy też rewolucji w swojej życiu, bo tak wola świat i bilbordy czy dlatego, że pragniesz zrobić coś dla siebie czy innego człowieka. Ja zawsze dokonując zmiany w swoim życiu myślę o tym co ona może dać mi i komuś innemu. Czy dzięki takiej zmianie a czasami wręcz rewolucji stanę się kimś lepszym. Życie człowieka to tak na prawdę jedna wielka zmiana której nie widzimy, bo przecież każdego dnia nasz krajobraz się zmienia, słońce nigdy nie świeci tak samo, jedni na ulicy pędzą szybciej inni wolniej ciągle coś się dzieje. Mówię bzdury? To spójrz w tym tygodniu przez okno w drodze na uczelnię czy do pracy w te same miejsca co zwykle, ale oczami zmian i zobaczysz ile się wydarzyło.
Zmiany nie są prostym procesem, wręcz przeciwnie czasami to długa i męcząca wspinaczka po kamieniach, które czasami wpadają nam do butów jakby chciały nas zatrzymać. Właśnie w tego typu sytuacjach najważniejsze jest określenie motywu zmiany i wytrwałość. Nie jest łatwo zbudować dom w 24h, więc czasem lepiej zaplanować w sobie zmianę na jakiś okres czasu. Przykład. Gdy kogoś nie lubię i na jego widok najlepiej bym zjechał go z góry i każde potknięcie wypomniałbym mu to może zamiast krytyki wstrzymaj się z tym negatywnym słowem a wraz z upływem czasu może uda Ci się zaakceptować kogoś kto tak bardzo przeszkadza Ci w Twoim życiu. Jeśli to Ci się uda to nie zapomnij pogratulować sobie, bo z pozoru tak banalna rzecz jak wstrzymanie się od złego słowa w kierunku drugiej osoby może być momentem największej Twojej zmiany, bo gdy przyjdą wątpliwości zawsze możesz wrócić do tego miejsca i powiedzieć skoro zrobiłem pierwszy najtrudniejszy krok wtedy to teraz tym bardziej mogę dokonać zmiany. Bądź dobrej myśli i się nie bój, bo jeśli nie spróbujesz nie będziesz wiedział. A co zrobić, gdy zmiana nie wyjdzie lub wyjdzie na gorsze? Wtedy zawsze można wyciągnąć wnioski i być dumnym z siebie, że się próbowało.
Dużo uśmiechu i powodzenia w dokonywaniu zmian!
D.

czwartek, 26 października 2017

Teraz! Już! Natychmiast!

Teraz! Już ! Natychmiast! Bądź szczęśliwy! Ale przecież się nie da, bo jest milion złych rzeczy, bo dzisiaj za oknem pada deszcz, bo koleżanka w pracy powiedziała mi coś złego, więc ten dzień będzie na pewno już do bani, bo po co być szczęśliwym? Szczęście? To nie dla mnie, bo przecież działa prawo serii, więc jak coś się zepsuło to pewnie zaraz będzie kolejna katastrofa. Ja mam być szczęśliwy? Nie, ja się boje, bo to jak zaraza będę przez dwa dni zadowolony z siebie i swojego życia a później przez dwa miesiące będą prześladować mnie nieszczęścia, więc muszę się nad tym zastanowić. W sumie może odłożę to do jutra....
Ile ile ile różnych spraw mamy, które odkładasz  na jutro czy na następny miesiąc czy rok. Z jaką ilością rzeczy nie potrafisz się pogodzić? Ciągle czekasz czekasz i dziwnym trafem nic się nie zmienia, ewentualnie jest tylko gorzej. Dziwne? Nie, wręcz przeciwnie normalne. Zadaj sobie pytanie czy jeśli leży przed Tobą  brudny nóż i go nie dotkniesz to czy jest jakakolwiek szansa, żeby nagle stał się czysty? Jak mówi jedno z moich ulubionych hasel zawijam kiecę i lecę. Głupie? Być może, ale jest bogate w swoim przekazie w tej chwili zatrzymaj się i zastanów się nad tym co Cię boli z czym sobie nie radzisz, bo jest dla Ciebie trudne czy irytujące i powiedz sobie na głos akceptuję to, bo chce być szczęśliwy czy szczęśliwa od teraz a to co się wydarzyło jest tylko przeszłością. Zakasaj rękawy i ciesz się życiem, które jest wielka wartością i najpiękniejsza przygoda jaka może nas spotkać, lecz nie czekaj aż umknie tylko żyj pełnią radości!

niedziela, 22 października 2017

Niewiele Ci mogę dać...

Niewiele Ci mogę dać, bo sam niewiele mam. Te słowa wróciły do mnie w ostatnich dniach szczególnie mocno i po raz kolejny n na nowo otwarły mi oczy, bo okazuje się, że coś co z naszej perspektywy wydaje się czymś małym, drobnostka, która nie jest prawie nic warta dla drugiej osoby może być motywacja i nowym spojrzeniem na dzień czy swoje życie. Przykłady? Mam ich sporo. Widok człowieka bezdomnego, który dostał od kogoś zupełnie przypadkowego kanapkę mimo, że o to nie prosił. Ta radość w jego oczach i wdzięczność była niesamowita, brakuje słów które mogłyby wyrazić jak to wszystko wyglądało. Banalne? Może i tak, bo praktycznie każdy z nas ma codziennie kanapki czy bułki i nawet nie myśli o tym. Jako drugi przykład chce podać sytuację w której jedna z osób jedzie na wózku inwalidzkim w deszczu sama i moknie i nagle przychodzi ktoś do niej i trzyma nad nią parasol. Może to też wydaje się banalne, a jakże wielki i głębokie. Buduje coś niesamowitego we mnie i mówię sobie wtedy ja też chcę być taki dobry, bo to niby tak niewiele, ale jednak tak wiele, że nie sposób przestać o tym mówić. Chce się podzielić jeszcze jednym przykładem, który dotknął mnie najbardziej i do dziś na sama myśl o niej czuję się absolutnie pozamiatany. W tym roku na urodziny od dzieci z którymi pracuje dostałem laurki narysowane przez każdego z nich z największą starannością i powiem Ci, że nigdy, ale to nigdy w życiu nie czułem się tak dumny i szczęśliwy. Wiedziałem wtedy, że to jest najpiękniejszy prezent jaki mogłem dostać, bo jest szczery i prawdziwy. Gdyby ktoś chciał teraz mnie zapytać o to jaki chciałbym otrzymać prezent to odpowiedzialnym, że marzę o tak pięknych kartkach urodzinowych. Mało? Przecież można chcieć otrzymać nowy samochód, zegarek czy telefon, ale to nie te drogie zabawki, lecz dar serca jest tym czymś wielkim w swojej małości. 
W tym miejscu chcę podziękować po raz kolejny za każdy jeden uśmiech skierowany w moim kierunku, za pytanie jak się czujesz czy czemu masz zły humor, za dobre słowa, gdy było ciężko, bo być może Tobie mogło się wydawać, że robisz za mało, ale wiedz, że "niewiele" w Twojej skali dla mnie było czymś wielkim. 
  1. Czyńmy, więc codziennie tak niewiele, aby zmienić ten świat i odkrywać jego piękno na nowo każdego jednego dnia :)

poniedziałek, 2 października 2017

Kopalnia

Dziś obejrzałem niesamowity film, który sprawił, że mam jeszcze większą chęć do życia. Jedno zdanie szczególnie utkwiło mi w głowie i już teraz wiem, że będzie chodzić za mną przez kolejne dni" Człowiek w swoim życiu może naprawić coś większego niż swój rower". Banał? Może i tak, ale jak głęboki w swojej prostocie. Tyle razy upadamy, popełniamy błędy nie udaje się nam wypełniać założonych celów, czasem mamy wrażenie, że cały świat spada na naszą głowę a jednak z czasem zawsze wychodzimy z tego z lepszym bądź gorszym skutkiem, ale wychodzimy. Ostatnio przeczytałem też inne bardzo motywujące zdanie, że powinniśmy być dumni z porażki, bo to oznacza, że dotarliśmy do miejsca w którym nawet najwięksi mogą upaść. Wszystko zależy od perspektywy. Pędząc przez życie i skupiając się tylko na swoim problemie nie zobaczymy tych codziennych cudów, które spotykamy w swoim życiu i ich nie ma ich limitu. Spójrzmy na życie jak na ocean, którego horyzont jest gdzieś daleko. Teraz pewnie myślisz, że przecież mnie to nie dotyczy, ale w wolnej chwili zrób proste ćwiczenie. Opisz nie patrząc przez okno Twoje podwórko czy miejsce przez które przechodzisz nie patrząc na nie, a później pójdź w to miejsce i skup się na tym wszystkim co się tam dzieje i odkryjesz zupełnie inne miejsce niż te które opisałeś. Podobnie jest z naszym życiem, które codziennie może nas zaskoczyć i będzie to robić, jeśli damy sobie na to szansę. Pamiętaj, że każdy dzień to nowa szansa na poradzenie sobie z trudnościami i odkrycie życia na nowo, bo każdy z nas może w życiu naprawić coś więcej niż swój rower. Pięknego wieczoru :)

czwartek, 21 września 2017

Detal

Może to zabrzmi jak zwykle banalnie, ale czy wiesz, że żyjesz? Czy widzisz, że jesteś człowiekiem który jest wielka wartością a nie tylko małym trybikiem w machinie pędzącej zwanej światem? A co najważniejsze czy w swoich własnych oczach jesteś kimś wspaniałym? Kimś kogo chciałbyś podziwiać gdybyś patrzył na tę osobę z zewnątrz? Dużo pytań i pewnie niektóre z nich są trudne, bo sprawiają, że można stanąć w prawdziwe o samym sobie i to może okazać się bardzo wyzwalające radosne i odkrywcze. Skoro dziś pada tyle pytań zadaj sobie pytanie, które może zabrzmieć strasznie, ale czy myślałeś o tym jak czuliby się ludzie których znasz po Twojej śmierci? Czy czułyby pustkę i wielka tęsknotę czy ulgę. Ja jestem przekonany, że w moim wypadku byłaby to tęsknota. Skąd ta pewność? Odpowiedź jest bardzo prosta dobra relacja z Górą, świetna rodzina, niezawodni przyjaciele i życzliwość, która odczuwam każdego dnia. A mogę ją odkrywać i czuć, bo nauczyłem się dostrzegać w mojej codzienności detale. Jak mawia jeden z "klasyków" (Marek szczególnie pozdrawiam Ciebie, bo to Twój ulubieniec) to są właśnie te detale. Człowiek biegnie codziennie za milionem spraw, ale nie widzi tego jak piękny jest świat. Jak można tymi prostymi rzeczami zbudować niesamowity obraz. To jak z puzzlami które tylko dzięki małym kawałkom tworzą cudowny obraz. Zbieraj więc ich jak najwięcej a Twój obraz stanie się każdego dnia piękniejszy. Dostrzegając to co nas otacza zaczniesz dostrzegać piękno które masz w sobie co sprawi, że staniesz się jeszcze szczęśliwy, bo zasługujesz na to jak mało kto. Jak będziesz mieć chwilę wolnego czasu spróbuj poczuć jak to jest być wolnym ptakiem, która lata wysoko na niebie czy też jak łatwo można odczuć ciepło płynące z kubka z herbatą a wtedy Twoje życie stanie się jeszcze większym cudem...

piątek, 4 sierpnia 2017

Magiczne 50%

Cześć i czołem ! Dziś chcę poruszyć temat, który jest ostatnio dla mnie bardzo na topie czyli relacja z drugim człowiekiem. Tak na prawdę jest to kwestia którą ciągle poruszam w różnych aspektach, natomiast dziś chciałbym napisać o tym w jaki sposób wchodzimy w relację i jak możemy ją budować. Zatem do dzieła...
Na sam początek trochę matematyki ja+ktoś =100% relacji czyli inaczej 50%+50%. Dziwne czy oczywiste? Dla mnie oczywiste, ale kiedyś też miałem z tym problem, bo wydarzyła się jedna czy druga sytuacja w relacji z inną osobą, gdy ta nie spełniła moich oczekiwań i czułem zawód. Ale właściwie dlaczego? Bo ja chciałem a ktoś nie i czuje się winny, a to zupełnie bez sensu. Popatrz. Moje 50% i Twoje 50% dzięki któremu tworzymy pewną relację nawet teraz w trakcie czytania tego wpisu, jest tak samo ważne. Ja mogę dać z siebie mojego maksa czyli moje 50% a co Ty z tym zrobisz to już Twoja sprawa, bo przecież jesteśmy na równi. To od nas samych zależy jaki będzie poziom zaangażowania tych naszych 50%, ale nigdy nie będzie to ani 51% ani mniej.
 W tych magicznych 50% najważniejsze jest to, że wchodząc w relację z drugą osobą nie powinniśmy w żaden sposób czuć się gorsi od drugiej osoby, ponieważ nikt z nas nie jest lepszy ani gorszy od drugiego. Każdy z nas jest wyjątkowy na swój sposób i dlatego te nasze 50% jest jeszcze bardziej wartościowe.  To tak jak ktoś się zakocha w drugiej osobie a ta nie odwzajemnia jego uczucia to nie może go zmusić do tej miłości. Największą wolnością w relacji jest dać komuś prawo wyboru.
Szczególnie mocny akcent chciałbym położyć na te relacje do których tak często się zmuszamy. Często uważamy, że musimy wrócić do przyjaźni z kimś kto nas wiele razy zranił i MUSIMY odbudować tę relację mimo, że nie mamy na to najmniejszej ochoty. Odpowiem brutalnie i prawdziwie: NIE MUSISZ, ale MOŻESZ, bo to jest właśnie te Twoje 50%. Jedną sprawą jest przebaczyć a zupełnie inną zmuszać się do czegoś wbrew sobie. Mnie również wiele osób zraniło, ale to nie znaczy, że muszę z nimi odbudować relację na poprzedni poziom, bo co inni powiedzą. Kluczem jest życie ze samym sobą i pogodzenie się, że moje 50% jest tak samo ważne jak Twoje i nic nigdy tego nie zmieni. Nigdy też nie obwiniaj się, że dałaś za mało i dlatego nie wyszło. Człowiek z reguły daje tyle ile uważa za słuszne, a jeśli nie jesteś w stanie się bardziej otworzyć w danym momencie to nic złego daj sobie czas, bo to on jest kluczem do wielu rzeczy. Pamiętaj jesteś mega wartością i radością życia :) Radujmy się z tych cudownych 50%!

niedziela, 16 lipca 2017

Wady

Hurra! Mam wady! Dziwne? Przecież wady nie są powodem do radości, bo przecież współczesny model świata wskazuje jednoznacznie, że trzeba pokazywać tylko swoje zalety i nic więcej. Tworzyć obraz siebie jako istoty doskonałej i perfekcyjnej w każdym calu. A ja mówię stop temu modelowi. Zgadzam się, że należy promować swoje zalety, ale warto też cieszyć się ze swoich zalet i mieć ich świadomość. Dlaczego? Powodów jest kilka. Po pierwsze każdy z nas ma coś do poprawy i powinniśmy się cieszyć z tego, że jesteśmy tego świadomi, bo to oznacza, że nie popadliśmy w samozachwyt a to oznacza, że jesteśmy ludźmi świadomymi, którzy mają kolejne wielkie możliwości rozwoju. Bez sensu? Możesz tak uważać, bo w kwestii wad każdy z nas ma do wyboru dwie drogi. Akceptację i pracę nad nimi albo ucieczka od nich. Zastanówmy się na chwilę jakie będą konsekwencje każdej ze ścieżek.
W przypadku odrzucenia wad i mówienia, że mnie to nie dotyczy sprawi, że nie rozwiniemy się w danej kwestii czy sprawie. Oczywiscie tą droga jest najłatwiejsza tylko z czasem może zacząć to powodować wewnętrzna frustrację i może wpłynąć to na naszą samoocenę, szczególnie, gdy zaczniemy porównywać tę cechę z kimś innym wówczas ta wewnętrzna krytyka może się nasilić.
Spójrzmy teraz na drugą ścieżkę która nazwiemy pracą nad sobą. Już sam fakt uznania tego, że ma sie wady i ich akceptacji jest powodem do dumy, bo przecież nikt z nas nie jest doskonały. Świadomość swojej słabości pozwala nam na pracę nad tym co jest dla nas trudne. Pewnie będzie na początku ciężko, ale z czasem będzie łatwiej i może się nam udać zmienić wadę w zaletę a to kolejny sukces. Zresztą tak samo jak to, że podejmujemy taką próbę jest powodem do dumy, bo tylko wielcy ludzie stawaja do takich prób. A co jeśli się nie uda? To nic się nie stanie, bo Krakowa też nie zbudowano w jeden dzień próbujmy i pracujemy a na wszystko przyjdzie czas.
Która drogę wybierzesz zależy od Ciebie, ale pamiętaj, że fakt posiadania wad nie jest niczym złym, lecz jest czymś naturalnym właśnie po to, żebyśmy mogli się rozwijać. Nie oznacza to również tego, że teraz mamy skupić się tylko na swoich wadach, absolutnie nie. Cieszymy się i bądźmy dumni z swoich wad i zalet i pamiętajmy, że każdy z nas jest wyjątkowy i to jest kolejny powód do dumy, więc radujmy się, bo powód jest wiele.

wtorek, 27 czerwca 2017

Mam tę moc!

Masz tę moc! Tak właśnie Ty masz tę moc! Moc do zmiany swojego życia ! Moc do życia pełnią życia! Moc do zbudowania swojej wartości wszak jesteś absolutnie wartościowym i jedynym w swojego rodzaju człowiekiem! Pewnie teraz myślisz, że zwariowałem, ale to nie jest prawdą. Myślę racjonalnie. Paradoksalnie wiele razy słuchana piosenka z bajki Kraina Lodu mnie zmotywowała i natchnęła do tego wpisu.
Każdy z nas jest wyjątkowy w sobie i ma niesamowitą siłę i moc do życia i działania,lecz nie każdy z nas potrafi i daje sobie prawo do jej uwolnienia. Myślę, że zaakcepotwanie w samym sobie tego, że jest się wyjątkowym może brzmieć dziwnie a nawet absurdalnie czy egoistycznie, ale tak jest, bo przecież nikt z nas nie ma tego co mamy wszyscy razem. Każdy z nas jest wyjątkowy i Ty i ja dlatego warto sobie to uświadomić i się z tym pogodzić. Dzięki naszej wyjątkowości możemy osiągnąć wiele. Masz wątpliwości? To zupełnie naturalne, więc spójrz wstecz i zobacz jak wiele udało Ci się osiągnąć i doceń samego siebie a zobaczysz jak wielką moc masz w sobie. Ale zaraz zaraz przecież ostatnio pisałeś, że nie mam patrzeć wstecz to skąd teraz te słowa? Chodzi o to, żeby spojrzeć wstecz jako na czas który jest wartością i mocą dzięki której jesteś tu i teraz. Pewnie wiele razy stałeś u szczytu góry pełen obaw co będzie dalej. Teraz chce Ci powiedzieć, że skoro udało Ci się pokonać wiele gór to te które nadejdą w Twoim życiu to pokonasz i je zdobędziesz, bo masz tę moc do życia i radości! Więc uwolnij tę moc i uwierz w siebie!

piątek, 5 maja 2017

Wdzięczność i docenienie

W ostatnim czasie wiele się działo i przez to nie pisałem za co przepraszam, ale za to dziś chcę poruszyć dwie kwestie o których już kiedyś trochę wspominałem. Myślę jednak, że warto do nich wrócić i zastanowić się nad nimi głębiej. 
Pierwszym tematem, który chciałbym poruszyć jest wdzięczność. Brzmi banalnie prawda? Bo za co ja mam być wdzięczny skoro w zeszłym tygodniu wszystko było pod górkę? Za te trudne kolokwia czy problemy w pracy? No chyba ktoś tutaj kpi! A ja powiem tak bądź wdzięczny za to! Zobacz czego to Cię nauczyło. Przy okazji spójrz ile pięknych rzeczy z Twojego życia umyka właśnie przez to, że nie jesteś wdzięczny. Nie potrafisz powiedzieć dziękuję za to, że ktoś po prostu jest. Zadaj sobie pytanie kiedy pomimo problemów ze swoim partnerem, przyjacielem czy kimś innym mimo, że się pokłóciliście powiedział dziękuję, że jesteś i nawet za tą kłótnie, bo to znaczy, że nadal jesteś ze mną. Banał? Może i tak, ale jakże to ważne być wdzięcznym. I właśnie z tą wdzięcznością świetnie łączy się temat docenienia. Jak druga osoba ma czuć się doceniona skoro nie powiesz jej dziękuję, a tylko od rana syczysz po niej, że nie ta herbata do śniadania, bo miała być zielona a nie czarna. Czy to jest problem? A może lepiej powiedzieć, dziękuję, że dla mnie to zrobiłeś ! A jeśli Ci nie pasuje ta przysłowiowa herbata to zrób taka jaką chcesz, ale bez focha tylko z wdzięcznością za to co ktoś dla Ciebie zrobił, bo przecież mógł mieć to w nosie. Często i gęsto nie dostrzegamy takich małych gestów, a to właśnie one stanowią całość życia. Postaw się w sytuacji tej osoby czy wolałabyś być doceniony czy zobaczyć czyjeś niezadowolenie i słuchać pretensji? 
Największym paradoksem jest to, że my ludzie najczęściej tylko psioczymy i narzekamy, że ktos z naszego otoczenia nie jest taki jak my chcemy, zamiast docenić to co mamy. Dopiero jak ten kontakt zniknie zaczynamy rozumieć ile straciliśmy, bo każdy człowiek to wartość wnoszona w nasze życie, które ma nas czegoś nauczyć.
Może spróbuj tak po prostu powiedzieć przyjacielowi, sąsiadowi, rodzicom czy rodzeństwu dziękuję tak po prostu za nic bez powodu, bo ten brak powodu jest najważniejszym powodem . A w ramach zadania odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś wdzięczny i czy potrafisz docenić i podziękować za to co masz? Ja dziękuję za to, że mogę pisać i mam dla kogo pisać i doceniam Wasze uwagi i słowa motywacji za które dziekuje. Dziękuję również za to czego do tej pory udało mi się od Was nauczyć. Dziękuję! 

czwartek, 9 marca 2017

Magia trzech słów

W dzieciństwie mówiono mi, że są pewne magiczne słowa dzięki którym zmienia się wiele rzeczy i po tylu latach rozumiem doskonale dlaczego właśnie są one tak ważne i każdego dnia odkrywa na nowo ich wielką moc. Jakie to słowa? To banalnie proste czyli proszę , dziękuję i przepraszam.
Komuś może wydawać się , że to przecież zwykle słowa , ale to nie prawda, bo są one wielowymiarowe. Zacznijmy od słowa przepraszam. Ile razy w życiu zrobiliśmy coś nie tak jak trzeba ? Ile razy za to przeprosiliśmy a ile razy tego nie zrobiliśmy chociaż powinniśmy. Czy brak tego słowa sprawił, że jakaś sprawa nie została do końca zamknięta w naszym życiu? Każdy z nas ma prawo do błędu, ale prawdziwie wielki człowiek przeprosi i w ten sposób po pierwsze postara się poprawić, po drugie daje sobie prawo do błędu a po trzecie zamyka sprawę, bo wg mnie bez przeprosin nie można zamknąć pewnych spraw.
Kolejnym słowem jest słowo proszę. Proszę o wybaczenie czy proszę o podanie szklanki wody. Banalne? Może, ale nie wszyscy z nas umieją użyć tego słowa. Czasami wydaje się, że mi się wszystko należy i ktoś ma być moim sługa, bo ja tak chcę,a to nie prawda. Umieć prosić a szczególnie używać tego słowa jest czymś wspaniałym i wielkim tak samo jak w przypadku słowa przepraszam. Poza tym to słowo pokazuje nasz szacunek względem drugiej osoby.
Ostatnim słowem jest słowo dziękuję. Równie często pomijane jak te powyżej, niestety. Czy potrafisz dziękować za to co masz? Ja staram się dziękować za każdą mała rzecz czy to za uśmiech czy to, że ktoś mi przytrzyma drzwi czy nawet za rozmowę. Pewnie zastanawiacie się po co? Odpowiedz jest prosta doceniasz to, że ktoś poświęcił Ci czas czy zrobił coś dla Ciebie i przy okazji dajesz komuś dar w postaci wdzięczności. Po drugie w ten sposób łatwo nauczyć się jak wiele dobra nas otacza i jak wielu rzeczy nie potrafimy jeszcze docenić. A gdy to odkryjemy docenimy i polubimy nasze życie jeszcze bardziej
Na koniec przepraszam tych, których kiedykolwiek w jakikolwiek sposób uraziłem. Proszę również o to, abyscie zawsze pamiętali o magii tych słów. Dziękuję za to, że mogę pisać bloga i za to, że mam Was moich wspaniałych czytelników i przyjaciół na których zawsze mogę liczyć.

sobota, 25 lutego 2017

Opuszczenie

W życiu są takie chwile chwilę jak mówi jeden tekst piosenki które są absolutnie dołujące i powoduje wielką pustkę i poczucie opuszczenia w życiu. To taka pustka której chyba każdy z nas doświadczył bądź doświadczy czego oczywiście nikomu nie życzę. Taki brak kogoś lub czegoś bywa bardzo bolesny szczególnie w chwilach, gdy wydaje Ci się, że wszystko zrobiłeś dobrze . I wtedy pojawia się w głowie system analizy czy na pewno wszystko zrobiłeś prawidłowo tak jak należy i upewniasz się w tym. Tak bardzo chciałbyś tej osobie pomóc, lecz ona nie chce bądź nie może i co zrobić z tą ogromną przepaścią która w Tobie pozostala. Jak to ogarnąć i jak z tym żyć? Mam wrażenie, że po prostu trzeba to zaakceptować chociaż to tak trudne. Wiem też ze swojego doświadczenia, że jednym z najlepszych lekarzy jest czas, który jednak w chwilach takiej pustki ciągnie się w nieskończoność.... Życzę sobie i Wam, aby taka pustka nigdy w Waszym życiu nie nastała a nawet, gdy znienacka nadejdzie niech nie trwa zbyt długo, bo życie jest piękne i warto się nim cieszyć. A to nowe doświadczenie wykorzystajmy do dobrej nauki na przyszłość. Niech ta lekcja będzie dla nas tak cenną jak skrzynia pełna złota dla króla.....
Zapomniałbym o najważniejszym. Spróbujcie porozmawiać z kimś bliskim o tej pustce, bo im dłużej w niej będziecie sami tym głębiej będziecie się w niej zakopywać a im głębiej będziecie tym trudniej wyjść. Pamiętaj, że nigdy nie ma tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Miej przyjaciół i naucz się w takiej sytuacji prosić o pomoc, bo mimo, że jesteś wielkim i fantastycznym człowiekiem czasem warto posłuchać innych.

czwartek, 2 lutego 2017

Dno

Czy czasem warto upaść? Co można zobaczyć na dnie i jak długo warto i czy wgl to ma sens, żeby tam być? Pewnie myślisz, że znowu zwariowałem i mam jakieś dziwne refleksje, ale postaram się wyjaśnić do czego zmierzam.
Nikt z nas nie lubi przegrywać i mieć ciągle pod górkę , ale są takie dni, że nawet jakbyś stanął na uszach i klasnął to i tak okaże się, że coś w tym Co się nie udało. W takich momentach szczególnie zastanawiam się co wtedy mam zrobić? Czy tkwić w tym dole czy zakasać rękawy i do boju już szybko zaraz i chociaż pewnie zabrzmi to absurdalnie, ale myślę, że warto czasem tam posiedzieć tak tylko na chwilę nie za długo. Pewnie sądzisz, że gadam bzdury, ale spójrz teraz na to jak widzisz świat Ty a jak widzi dziecko. Ten sam świat dwie różne perspektywy.  Może czasami właśnie po to upadam i siedzę w tym dole którego tak nienawidzę, żeby podnieść głowę i spojrzeć jak wiele rzeczy za które mógłbym być wdzięczny pomijam, jak bardzo ich nie doceniam. Ile razy nie powiedziałem komuś dziękuję. Najlepszym przykładem jest zdrowie, gdy mamy np. grypę to marzymy o byciu zdrowym, ale gdy już jesteśmy zdrowi to traktujemy to jako oczywistość.
Uważam, że bardzo ważne jest odnalezienie przyczyny dlaczego się tam znalazłem i jak temu zapobiec w przyszłości. Jeśli jest to z naszej winy to wiemy gdzie popełniliśmy błąd, ale co zrobić w sytuacji, gdy chcesz pomóc komuś, a nie potrafisz i to Cię ciągnie na dno? Często o tym myślę i nie wiem jaka jest odpowiedź. Może po prostu dać temu wszystkiemu czas... W tym miejscu zawsze wiem, że największym wrogiem mnie jestem ja sam. I co teraz z tym wszystkim zrobisz? Decyzja należy właśnie do Ciebie. Dno czasami jest naszym oczyszczeniem, więc doceń ten stan, ale nie utknij w nim na zawsze, bo jesteś stworzony do wielkich rzeczy.

wtorek, 24 stycznia 2017

Czy warto być dobrym?

Dzisiaj naszła mnie zupełnie z nienacka myśl jak to jest możliwe, że dobro może być złe. Brzmi absurdalnie? Może i tak, ale dzisiaj chcę się z Wami podzielić moja refleksja właśnie na ten temat.
Każdego dnia podejmujemy wiele wyborów i nigdy tak do końca nie możemy być przekonani na 100%, że wszystko zrobiliśmy idealnie, bo życie jest przewrotne i coś co wydawało się na początku dobre może przynieść inne skutki niż zakładaliśmy. Ja z mojego doświadczenia mogę podzielić się sytuacjami gdzie za to co zrobiłem dla kogoś dostałem w czapę i to dosyć mocno. Szczególnie w takich chwilach zastanawiałem się czy w takim razie warto być dobrym czy może być jak mój ulubiony swego czasu bohater czyli dr House'a zdystansowany i negujacy wszystko i wszystkich. Ale z drugiej strony patrząc na to wszystko myślałem wtedy sobie, że jeśli przestane być szczery i sprawiedliwy a stanę się jedną wielką wredota to wówczas wyrzekne się samego siebie. Uważam, że najważniejsze w takiej sytuacji, gdy za dobro otrzymuje się dzwon to się nie poddać i dalej robić swoje. Jeśli ktoś nie docenia tego co otrzymuje to znaczy, że widocznie jesteśmy dla niego tylko rzeczą która ma spełniać jego zachcianki. Brzmi brutalnie? Może i tak, ale takie jest moje zdanie. Jeśli ktoś nie szanuje tego co robisz to równocześnie nie szanuje Ciebie. W takiej sytuacji uważam, że bycie za dobrym może być czymś absolutnie złym.
Jednocześnie chce przeprosić z tego miejsca każda osobę która kiedykolwiek poczuła się niedoceniona za dobro i troskę która od niej otrzymalem.
Z drugiej strony należy pamiętać, że dobro jest niesamowita wartością i przynosi wiele szczęścia. Czy ktoś z nas jest w stanie wycenić uśmiech dziecka którego się coś właśnie nauczy czy zagra z nim w jego ulubioną grę? No właśnie...
Nie należy zapominać, że zgodnie z polskim przysłowiem dobro raz zasiane zawsze wraca. O tym przekonałem się wiele razy i e tym miejscu chcę podziękować moim przyjaciołom którzy nigdy nie wiem skąd, ale zawsze sie odezwą wtedy kiedy trzeba i nawet jak wpadam w dołek to przychodzą do mnie z drabina i mnie z niego wyciągają, dlatego dla Was wielkie DZIEKUJE! I tym o to akcentem chce zakończyć dzisiejszy wpis. Pamiętajmy, że warto być dobrym, ale nie można dać się wykorzystać.

piątek, 6 stycznia 2017

Oskarżony

Wczoraj byłem w teatrze na pewnym spektaklu który niespodziewanie nakierował mnie na temat dzisiejszego wpisu. Główny bohater zostaje niesłusznie oskarżony a jego życie krok po kroku upada. Walczy o swoje imię, ale tak na prawdę wyrok przez opinię publiczną został już na niego wydany. Winny niezależnie od prawdy, która w tym momencie się już nie liczy. Właśnie teraz pojawia się pytanie czy może się z tego podnieść czy też nie. Moim zdaniem nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia a opinia innych ludzi bywa często krzywdząca, natomiast zamiast brać ja do siebie możemy sami ją poddać analizie i zdecydować co z nią zrobić, a nie poddawać się tej krytyce i myśleć jacy to my jesteśmy źli. I tutaj zaczynam dochodzić do sedna mojego dzisiejszego przekazu, że najgorszymi oskarżycielami w naszym życiu jesteśmy my sami. Spójrzcie ile razy byłeś/byłaś na siebie zła, bo coś Ci się nie udało np. nie zdałaś egzaminu na prawo jazdy. Zaczynasz się krytykować stajesz się jak ten główny bohater spektaklu krytykowany jak to mówisz przez cały świat, ale to nie do końca tak jest, bo największym krytykiem swojego życia jesteś właśnie Ty. Warto sobie odpowiedzieć w tym miejscu na pytanie. Co daje Ci taka momentami pewnie agresywna i szaleńcza krytyka samego siebie? Jak wpływa ona na moje samopoczucie i ocenę jako człowieka?
Spójrz jak łatwo krytykować samego siebie a jak trudno pochwalić samego siebie. Ktoś pewnie zaraz mi zarzuci, że nawołuje do egoizmu, nie absolutnie nie o to mi chodzi. Skoro tak mocno potrafię wskazywać moje wady i moje porażki to może warto z równie wielką siłą wskazać swoje zalety których jest z pewnością jeszcze więcej. Uwierz w siebie a wszystkie niepowodzenia traktuj jako nowe doświadczenie które ma Ci przynieść coś co zaprocentuje w przyszłości. Ani ja ani Ty nie wiesz co to będzie, ale doceń to i nie wpadaj w atak krytyki i wewnętrznego niszczenia samego siebie i właśnie tego Ci dziś życzę :)

sobota, 31 grudnia 2016

Świeczka

To już ostatni post w tym roku kalendarzowym, ale obiecuję, że w nowym roku postaram się pisać nadal i robić to przede wszystkim częściej. Pewnie zastanawiasz się skąd wziął się tytuł dzisiejszego wpisu czyli świeczka. To bardzo proste. W czasie jednego ze spotkań na którym otrzymaliśmy świeczki wpadłem na porównanie co ma wspólnego życia i świeczka. Wbrew pozorom o wiele więcej niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Na początku świeca plonie mocnym i silnym ogniem który można porównać do początku roku w którym zawsze wchodzi sie z nowymi nadziejami i pomysłami. Z czasem jednak ogień zaczyna gasnąć podobnie do niektórych naszych planów z początku roku które musieliśmy zweryfikować. Pod koniec roku świeczka już się ledwie tli i człowiek wówczas patrzy z nostalgia na miniony czas i myśli co nowego go spotkać w życiu i wówczas ogień znowu zaczyna rosnąć i budzić się na nowo.
Warto spojrzeć też na świece z perspektywy zwykłej codzienności. Kiedy wszystko idzie nam jak po maśle wówczas niczym ten płomień rośniemy i wzrastamy, ale gdy pojawiają się problemy i wątpliwości to wówczas ten ogień zaczyna maleć a może już się ledwie tli. I właśnie wtedy trzeba sobie szczególnie uświadomić jak wielkim darem jest nasze życie czyli ta przysłowiowa świeca która się tli i daje nam światło dzięki któremu możemy odważniej pokonywać drogi codzienności.

Na koniec roku zawsze lubię robić podsumowania i tym razem chciałbym się podzielić nimi właśnie z Tobą. Z jednej strony ten rok uważam, że był bardzo trudny, ale z drugiej strony patrząc widzę jak wiele mnie to nauczyło. Przede wszystkim jeszcze bardziej utwierdzilem się w jednym z moich ulubionych zdań:" Myślał, że jest już na samym dnie po czym usłyszał pukanie od dolu". Pamiętaj, że nigdy nie jest tak źle, bo zawsze znajdzie się rozwiązanie. Każda sytuację da się rozwiązać tylko trzeba na nią spojrzeć w inny sposób. Nawet w swoim najgorszym dniu życia znajdź chociaż sekundę bądź minutę szczęścia, które staną się podstawą do dalszego pokonywania problemów i uwierzenia w samego siebie i właśnie tego życzę Ci w nowym nadchodzącym roku.
Dobrego roku!!!
DS

sobota, 19 listopada 2016

Ucieczka?

Dzisiaj chciałem poruszyć temat ucieczki. Czasami nawet kilka razy dziennie świadomie bądź mniej świadomie uciekamy przed czymś albo chociaż staramy się uciec przed tym czego się obawiamy czy czymś czego nie chcemy zrobić, ale po prostu musimy. W tym miejscu warto się zatrzymać i zastanowić czy i jaki sens jest tej ucieczki? Co daje nam to zachowanie? Czy oszukajac samego siebie zmieni się coś w naszym życiu?
To może po kolei. Najbanalnjejszym przykładem ucieczki jest ucieczka przed budzikiem, pewnie brzmi to zabawnie i ktoś pomyśli, że wymyśliłem zupełnie abstrakcyjny przykład. Spójrz jednak na to z innej strony czy nie odkładam chwili kiedy wstanę? Czy nie jest to swego rodzaju ucieczka przed zrobieniem czegoś co musisz i tak zrobić, bo praca sama raczej do Ciebie nie przyjdzie. Przykład banalny, ale od tego małego zupełnie niezauważalnego gestu zaczyna się swego rodzaju ucieczka przed "problemem". Nasza podświadomość w sytucji która będzie o wiele poważniejsza i trudniejsza będzie krzyczeć halo uciekaj! Skoro uciekasz przed głupim budzikiem to teraz tym bardziej! I ten schemat wielokrotnie powielany wchodzi w nasze życie. Nagle może się okazać, że zaczynasz uciekać przed samym sobą. Robisz wszystko, żeby tylko inni Cię zaakceptowali i spelnisz każda prośbę kogoś innego byle nie myśleć o sobie. Ta ucieczka do niczego nie prowadzi. Nagle możesz się zatrzymać i zobaczysz ta ogromna pustke i to jak krok po kroku wyrzekałeś się samego siebie, bo przecież ciągle nie miales czasu żeby pogadać z samym sobą. Jak to wgl brzmi? Po co uciekać od siebie i swojego życia? Bądź sobą , posłuchaj siebie i zaufaj sam sobie. Pamiętaj, że jesteś wyjątkowy i nie porownuj się ciągle do innych, bo to może Cię tylko zdołować. Posłuchaj siebie i daj sobie szansę, żeby być szczesliwym. Nie uciekaj nigdy przed sobą, bo nigdy Ci się to nie uda a nawet jak będziesz to robić z sukcesem przez wiele lat to dojdziesz do muru który i tak będziesz musiał pokonać i zajmie Ci to wiele więcej czasu, bo będziesz musiał nadrobić swój stracony czas którego nie znalazłeś dla samego siebie. I na koniec powtorze jeszcze raz jesteś świetny i daj sobie czas na rozmowę i na swoje własne życie i trudności, które na pewno pokonasz i dzięki którym wyjdziesz silniejszy.

środa, 12 października 2016

Intuicja

Ile razy w życiu nie zaufałeś samemu sobie? Ile razy olales to co podpowiadała Ci twoja intuicja? Ile razy myślałeś, ze zrobisz coś na przekór sobie i może to jakoś bedzie. Pewnie na któreś z tych pytań odpowidziales twierdząco. Ja niestety ze smutkiem przyznaje, że też wiele razy nie potrafiłem zaufać samemu sobie i zigjorowalem intuicję czyli siebie. Ale pewnie zastanowiacie sie pewnie czemu właśnie ten wątek poruszam akurat dziś.

Ostatnio ktoś mi powiedział, że ciągle wyrzekając się siebie i krocząc wbrew swojej intuicji zaczynamy zatracac samego siebie i z czasem wyprzemy sie siebie sami. Wtedy przestajemy ufać samemu sobie i nasz los oddajemy w ręce innych co nie ma wg mnie sensu, bo to my powinniśmy decydować o tym jak chcemy przeżyć nasze życie. Powiem szczerze, że ja mojej intucji nigdy nie docenialem i zawsze ją ignorowalem, ale patrząc wstecz widzę, że robiłem źle, bo zawsze liczyłem, że jakoś to będzie. Znajdowałem jakieś tanie wymówki, żeby tylko wyciszyć swoją intuicję.

Czy tego żałuję? Tak, ale z drugiej strony dzięki temu doświadczeniu wiele się nauczyłem i mimo wszystko cieszę się, że w końcu zrozumiałem swoją intuicję a przy okazji udało mi sie na nowo odkryć siebie. Spróbujcie zrobić to co ja a być może i Wam uda się odkryć samych siebie na nowo. A na koniec pamiętajcie, że każde nowe doświadczenie to kamyk który pozwala nam budować fundamenty na których będziemy ciągle się rozwijać. Powodzenia i do następnego wpisu!

niedziela, 2 października 2016

Uśmiech

Czy uśmiech jest czymś złym? Czy uśmiech jest zawsze tym jak go tak na prawdę odbieramy? Pytania możei dziwne, ale to właśnie nad nimi chciałbym się dzisiaj pochylic. 
Jak dobrze wiecie uśmiech na mojej twarzy jest względnie czymś normalnym, ale zauważyłem, że coraz częściej uśmiech w kierunku drugiej osoby jest odbierany jako coś zupełnie nienormalnego. A ja się zastanawiam skąd takie postrzeganie. Co złego jest w uśmiechu? Czasami tego nie rozumiem, bo chcąc kogoś zarazić uśmiechem spotykam się z fals krytyki i ostrej nocy. Chyba tego nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, ale jeśli ktoś się do Ciebie uśmiecha to odwzajemnijcie to, bo każdy jeden uśmiech daje pozytywna energie, której nigdy za mało.
Wracając jeszcze do tematu czy uśmiech jest zawsze prawdziwy w głowie pojawia mi się obraz z serialu magia kłamstwa gdzie ludzie pod sztucznym uśmiechem ukrywają wiele emocji głównie smutek. Mówię to sobie i Wam nie musicie się zawsze uśmiechać, bo smutek to też ważne uczcie na które możecie sobie pozwolić. Nie wymuszajcie tego nigdy na sobie, bo to do niczego was nie zaprowadzi. Na koniec skończę zdaniem które jest moja motywacja " uśmiechaj się do życia przecież kiedyś w końcu musi się zrewanżować" Radujcie się i nie bójcie się uśmiechu!

piątek, 16 września 2016

Powrót. Dlaczego nie warto się bać?

Bardzo dawno mnie tutaj nie było, ale postanowiłem, że znowu wrócę, bo pisanie jest czymś co bardzo lubię. Ci którzy już czytali wiedzą czego mogą się spodziewać a Ci którzy nie czytali to mam nadzieję, że Was zaciekawie. Obiecuję też, że będę pisać częściej😁 A teraz do rzeczy;-)
Dzisiaj chciałem poruszyć wątek pewności siebie i tego dlaczego tak na prawdę mimo wielkich możliwości nie podejmujemy wyzwań które są stawiane na naszej drodze. Dlaczego boimy się realizować swoje marzenia? Ktoś zaraz może sie oburzyć, że gadam bzurdy i głupoty, ale już w tym miejscu odpowiedzcie sobie na pytanie ile razy w swoim życiu nie zrobiłem czegoś czy nie zrobiłam czegoś, bo co pomyślą inni, bo to jest bez sensu, bo mi się nie uda. Czy taka postawa zaprowadzi nas do czegoś? Moim zdaniem nie. Uważam, że ten kto nie próbuje ten nie korzysta w pełni z życia, nie pozwala sobie na nowe doświadczenie. Oczywiście nie ma możliwości, żebyśmy za każdym razem odnosili sukces czasem zdarzaja się porażki czy potknięcia, ale czy tkwiąc w nich coś nam to daje? Ostatnio przeczytalem bardzo rozsądne i głębokie w swojej prostocie zdanie.  Przeszłość już znasz dobrze, więc żyjąc tylko nią nie wiesz ile pięknych rzeczy jeszcze na Ciebie czeka w przyszłości. Sam wiele razy się na tym złapalem, że coś bym zrobił, ale może nie, bo kiedyś mi się nie udało. Z perspektywy czasu powiem Wam, że to najgorsza postawa jaka można przyjąć. Teraz każda wtope traktuje jako nowe doświadczenie które nie mówi nic o mnie jako człowieku. Chodzi mi o to, żeby porażki nie spersonalizować czyli nie mówić, że to ja jestem beznadziejny itd. Bo nie jesteś! Każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy! Grunt to doświadczać i z tego w przyszlosci korzystac.
Jeszcze odnośnie strachu przed oceną. Nie bójmy się tego. Nie musimy oceniac i nie musimy się przejmować opiniami innych, należy je oczywiście szanować wysłuchać i przemyśleć, ale to, że ktoś nas zwyzywa od iditow lub użyje jeszcze innych epitetów nic o nas nie znaczy. Pamiętajcie, że nie warto się bać. Żyjmy w pełni i po prostu nie bójmy się doświadczać, a ocen innych wysłuchajmy i pomyślmy o nich, ale nie myślmy, że skoro ktoś nas skrytykował, bo czegoś nie umiemy jesteśmy beznadziejni. Po prostu każdy z nas jest inny, więc uszy do góry, bo to właśnie Ty jesteś super i masz w sobie coś czego nie ma nikt inny.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozczarowanie, wybaczenie, nauka

       W życiu mamy wiele sytuacji zarówno tych pozytywnych, radosnych jak i te które odbierają nam chęć do wszystkie, przez które nie mamy spokoju w duszy i mamy serdecznie dość. Z pewnością jednym z tych uczuć jest rozczarowanie zachowaniem drugiej osoby czy sytuacją która nie poszła po naszej myśli...
       Samego rozczarowania nie muszę chyba nikomu opisywać, bo każdy wie jakie to jest uczucie. Jednak podstawowe pytanie brzmi co dalej? Jak zachować się względem osoby, która nas zraniła. Czy wybaczyć jej i pogodzić się z zaistniałą sytuacją? Czy czekać na słowo przepraszam, które może nigdy nie padnie, a może po prostu ograniczyć kontakt z daną osobą? Warto podkreślić, że żadne z tych rozwiązań nie jest chyba idealne. Przebaczenie nie jest czymś łatwym i prostym jak zawiązanie sznurówek w butach to raczej przejście przez rzekę nad którą przebiega most, który się chwieje i nie wiadomo czy zaraz nie zawali się. Wpływ na to czy się zawali czy nie z pewnością mają uczucia i poziom relacji na jakim jesteśmy z osobą "dzięki" której rozważamy dany problem czy sytuację. Na pewno nie da się przejść do porządku dziennego z tym wszystkim. Jeśli ktoś potrafi wybaczyć szybko i bezboleśnie to jest na prawdę kimś wielkim. Warto jednak sobie uświadomić ile razy ja kogoś zawiodłem i dałem ciała... Przypomnijmy sobie ile razy ktoś nam przebaczył mimo, że na to nie zasługiwaliśmy. Może warto dać komuś drugą szanse tak samo jak my ją otrzymaliśmy?? A co zrobi druga osoba z tą "okazją" to już należy do niego. Według mnie najtrafniejszym podsumowaniem istoty przebaczania są słowa Phila Bosmansa:
" Najpiękniejszy dar to przebaczenie. Tam, gdzie nie chce się przebaczyć, od razu powstaje mur. Od muru zaś zaczyna się więzienie." a kard. Stefan Wyszyński dodaje: " Przebaczanie jest przywróceniem sobie wolności, jest kluczem w naszym ręku od własnej celi więziennej.
Z tego wynika, że przebaczenie, wygranie z rozczarowaniem sprawi, że znowu będziemy szczęśliwi. Warto wg mnie wykorzystać tą trudną sytuację jako bardzo ważny punkt w naszej relacji, która albo scementuje naszą przyjaźń, związek czy relacje albo sprawi, że ten wątek zamkniemy raz na zawsze, a wszystko co razem przeżyliśmy stanie się wspomnieniem. Po jakimś czasie zatęsknimy za tym wszystkim i być może zrozumiemy, że błędem było  nieprzebaczenie albo przebaczenie. Generalnie nigdy nie uda się nam uciec od sytuacji przykrych w życiu, jeśli jednak potrafimy je odpowiednio wykorzystać to staniemy się lepsi zarówno my jak i relacja czy związek. Nie ma ludzi nieomylnych, a kto popełnia błąd ma szansę na wyciągnięcie wniosków i poprawę o ile otrzyma od nas szansę.
Mój tekst zakończę słowami piosenki zespołu NPWM:
"Potrafisz wierzyć?
Potrafię!
Więc dalej walczę
Założenie ze każdy powinien mieć szansę
Gdy upadniesz pamiętaj – razem wstaniemy
Jeśli nie tym razem to pofarci się następnym
Nie pierwszy raz mówię ze wiara daje wsparcie
Wygranym jest już ten, który staje na starcie
[...]
Gdy upadniesz
Pomogę ci wstać
Po prostu walcz
Nie poddawaj się
To może być twój szczęśliwy dzień"

Zatem nie poddawajmy się i dawajmy sobie szanse, bo rozczarowanie to coś naturalnego, ale nawet takie uczucie może przynieść pozytywne skutki. Trzymajcie się !!

piątek, 31 stycznia 2014

Ciesz się chwilą !

Po długim czasie nie pisania znowu dzisiaj coś nakreślę i podzielę się swoją refleksją z Wami. Zupełnie przypadkowo wpadł mi do głowy ten temat, ale często to właśnie przypadek determinuje wydarzenia w naszym życiu.
Mówi się często, że życie jest krótko i trzeba czerpać z niego garściami. Ja się w pełni z tym zgadzam, ale wolę stwierdzenie, że każda chwila trwa krótko i jest niepowtarzalna, więc to z niej postarajmy się wyciągnąć jak najwięcej. Każda sekunda, minuta czy godzina to szansa na przeżycie czegoś fajnego, dlatego nie warto zamulać albo rozpamiętywać tego co się wydarzyło. Chwila to coś wyjątkowego tak samo jak życie zatem dbając o to,aby nasze chwile w życiu były wyjątkowe to wówczas i nasza codzienność będzie taka.
Jeśli będziemy tylko i wyłącznie smucić się to nic dobrego się nie stanie u nas. Czy będąc nieszczęśliwym możemy cieszyć się chwilą?? Czy taki stan naszego samopoczucia wpłynie pozytywnie na samopoczucie osób innych? Czy zamykając się we własnym świecie będziemy szczęśliwsi? Zgadzam się, że wiele zależy od cech każdego z nas, ale skoro życie jest krótkie to niech każda chwila czy to wolna czy w pracy czy na uczelni lub też w innym miejscu sprawi nam radość. Nie traktujmy wszystkiego jako przykrego obowiązku. Cieszmy się z każdego spotkania czy rozmowy, bo budując swój pozytywny świat łatwiej będziemy szczęśliwi.
Warto podkreślić, że każdy moment to jakieś wspomnienie czasem pozytywne, a innym razem nie, ale czy wyobrażacie sobie życie bez wspomnień?? Bez wspomnień związanych ze stresem przed egzaminem czy przygód, które mieliśmy w trakcie jakiejś wycieczki czy wyprawy.
Szczególnie, gdy mamy trudny dzień warto zatrzymać się na chwilę i puścić sobie jakąś piosenkę albo obejrzeć sobie film, aby się zrelaksować, ale niech ta chwila będzie też czymś przyjemnym. Nie marnujmy chwil na marudzenie i psioczenie, bo efekt z tego marny. Zatrzymując się też chwilę nad swoim życiem z pewnością poznamy lepiej siebie i otaczający nas świat. Nie zapominajmy się cieszyć z chwil czy rozmów, które przeprowadzamy z drugą osobą, bo to lekcja która wiele nam da czy to pouczenia czy zapewni dobre wspomnienia.
Dzisiejszy wpis chcę zakończyć słowami piosenki Anny German, która niejako zainspirowała mnie do tego wpisu...:
"Uśmiechaj się,
do każdej chwili uśmiechaj,
na dzień szczęśliwy nie czekaj,
bo kresu nadejdzie czas,
nim uśmiechniesz się chociaż raz.

Uśmiech odsłoni przed tobą siedem codziennych cudów świata.
Tęczowym mostem zapłonie nad dniem, co ulata.
Marzeniom skrzydeł doda, wspomnieniom urody.
Pomoże strudzonemu pokonać przeszkody."

środa, 31 lipca 2013

Bylejakość......

             
                          Byle to zdać, byle jakoś przeżyć ten tydzień, byle by było, byle się nikt nie czepiał. Chyba każdy z nas spotkał się z każdym z tych twierdzeń, by nie powiedzieć, że wielokrotnie ich używał bądź używa. Jak to na prawdę z  nami jest??
                          Codziennie wypowiadamy tysiące słów, często osądzamy innych, krytykujemy ich a nie zwracamy uwagi tak na prawdę jak sami postępujemy. Stwierdzenia, które wymieniłem powyżej tak na prawdę pokazują jakie mamy podejście do życia. Przestaje nam zależeć na wielu rzeczach, na których powinno nam zależeć. Pozwólcie, że zacznę od pierwszego banalnego przykładu szkoły. Ile razy zdarzało się nam, że spisaliśmy zadanie czy uczyliśmy się czegoś byleby nikt się nie przyczepił. Jednak czy taka postawa jest właściwa?? Przecież nauka powinna być dla nas ważna, bo to ona w przyszłości zadecyduje o tym czy będziemy mieć pracę, czy będziemy potrafili prowadzić rozmowy na wyższym poziomie, a nie takie rozmowy typu
* Co u Ciebie??
- Ok, a u Ciebie??
* Ok
- To ok.
Czy w ogóle jest sens prowadzić takie rozmowy?? I tutaj przechodzę do kolejnego elementu byleby. Ile razy zdarzyło się nam do kogoś napisać byleby się nie czepiał?? Żeby nie było, że się nie odzywam to napisze. Czy taka postawa jest właściwa?? Czy dzięki temu nasze relacje z kolegą czy przyjacielem są szczere i prawdziwe czy byleby były. I tu kolejne pytanie, czy ta osoba pomoże Ci, gdy będzie mieć problem, czy wymyśli byle jaki argument, aby się wymigać od tej sytuacji. I tutaj nasuwa mi się przykład biblijny, o człowieku nieroztropnym i roztropnym. Jeden zbudował dom na piasku, spadł deszcz, zerwały się wichry, wezbrały potoki i rzuciły się na ten dom, a upadek jego był wielki. Zaś drugi zbudował dom na skale spadł deszcz, zerwały się wichry, wezbrały potoki i rzuciły się na ten dom, a on przetrwał, bo na trwałym fundamencie stał. Byle co byle jak. Wszystko nie solidnie i na odwal. Czy w ogóle to ma sens?? Myślę, że powyższy przykład pokazał, że warto budować wszystko na porządnych fundamentach, a nie byle jak byle szybko.
Bylejakość jest też przyczyną szybkiego rozpadu związków. Hop hop tydz się znają i już są razem. Super, nikomu tego nie wytykam, ale czy tak na prawdę się już poznaliście?? Czy wiecie w jakim kierunku chcecie podążąć, czy po  prostu ruszyliście za chwilą byleby być z kimś, byle jakoś razem było, a gdy przychodzą kłopoty to zamiast wspólnego rozwiązania tej kwestii jest koniec związku, bo był on byle jak zbudowany...
     Kończąc proszę każdego z Was, aby nie budować byle jak i byle szybko, bo to do niczego nie prowadzi, a budowa od podstaw, która jest czasem pełna przeszkód z pewnością w przyszłości da nam większe profity i sprawi, że będziemy szczęśliwsi niż CI byle jak żyjący....
   

poniedziałek, 20 maja 2013

Łatwo....

       
            Jak łatwo wiele rzeczy przychodzi nam w życiu, jak szybko i prosto jesteśmy w stanie zapomnieć o drugiej osobie, z którą kiedyś łączyła nas bardzo dobra relacja. Jak wygodnie jest nie pamiętać o tym, że ktoś kiedyś wyciągnął do Ciebie pomocną dłoń. Zastanawiam się dlaczego tak łatwo jest zamienić jednego przyjaciela na super nowego kumpla, bo ma kasę czy coś innego co nam imponuje i nie jest to koniecznie coś wartościowego.
           W trakcie tej przerwy w pisaniu zauważyłem jak łatwo ludzie zapominają o sobie. Ktoś kiedyś mi powiedział : " Łatwo i wygodnie się zapomina o kimś, ale gdy będziesz chciał z drugą osobą odbudować tę relację to droga ku temu będzie długa i kręta i niekoniecznie zakończy się tak jak chciałeś, a jeśli tak się stanie to relacja ta już nigdy nie będzie jak poprzednio". To jest tak jak z dziurawymi spodniami zacerowane niby znowu są nowe, piękne i wspaniałe, ale jednak to już nie to samo. Tak na prawdę zastanawiam się jakie są przyczyny tego, że zapominamy o osobach z którymi niegdyś nas wiele łączyło bądź mamy wobec nich dozgonny dług wdzięczności. Pytanie brzmi czy ja się zachowuję tak, ponieważ uważam to za właściwą postawę czy po prostu idę zgodnie z modą, która  każe nam zamieniać przyjaciół niczym w piosence na nowy lepszy model?? Jednak czy przyniesie coś dobrego??
          Relacja z drugim człowiekiem jest jak piękna roślina, która gdy jest podlewana wzrasta aż pojawia się piękny kwiat, który wszystkich czaruje, a nie podlewana zaczyna odchodzić w zapomnienie. Człowiek to nie jest telewizor czy szafa, którą można wyrzucić i wymienić na nowy model, więc zastanówmy się co robimy i w jakim kierunku podążamy, aby nie było za późno.
          Łatwo jest także skrytykować kogoś czy nie podać pomocnej dłoni, ale co z tego mamy?? Satysfakcję, że pokazaliśmy komuś, że jest gorszy?? Nie jest też trudno zabłysnąć głupotą, ale czy na tym nam zależy??  Tak łatwo zrobić z siebie pajaca, a jak trudno jest później zmienić swój wizerunek na ten prawdziwy jakim się jest.
           W życiu łatwo jest zapomnieć i zrobić z siebie wariata, ale życie nie polega na tym by tylko zapominać o tym co się przeżyło i o osobach, które uczestniczyły w naszym życiu. Pielęgnujmy, więc nasze relacje i życie, bo ŁATWO jest zatracić się w rzeczywistości i obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku....

poniedziałek, 25 marca 2013

Tak blisko, a tak daleko...

       Codziennie na ulicy, w pociągu pracy czy na uczelni mijamy się z wieloma osobami. Z większością zapewne się znamy i z przyzwyczajenia się z nimi witamy. Jednak często zupełnie nieświadomie to jest jedyna chwila kiedy się widzimy i ze sobą krótko rozmawiamy albo i nawet tego nie czynimy, po prostu to wygląda jak odpukanie obowiązku, którego nie mamy ochoty zrobić bądź robimy to już tak rutyniarsko. Jednak jak wiele możemy stracić przez takie zachowanie. Ktoś może powiedzieć, a głupoty gadasz co osoba, którą spotykam na codzień może dać mi szczególnego? A może pytanie powinno zabrzmieć odwrotnie co ja mogę dać drugiej osobie? Jak to jest, że ktoś jest tak blisko nas codziennie, a nawet jeśli nie codziennie to bardzo często daną osobę spotykamy, a nie dążymy do tego by ją poznać. Niby tak blisko, a jednak nie czynimy tego kroku. To tak jakbyśmy stali na moście i w ostatniej chwili przed zejściem z niego byśmy powiedzieli, nie dziękuję ja zostanę na moście. Jak to z nami jest?
     Często nim kogoś poznamy najpierw zasięgamy opinii o tej osobie  u wielu innych osób zamiast u źródła zamiast najpierw poznać tą osobę i samemu się przekonać jaka jest. Czy nie prościej byłoby zrobić ten mały, ale jakże duży jednak krok. Często właśnie przez jakieś głupie opinie możemy stracić osobę, która jest na prawdę kimś wartościowym.
    Każda sekunda życia jest szczególna była i nigdy już nie wróci i trzeba umieć korzystać. Warto zrobić ten krok. Bywa wielokrotnie tak, że jesteśmy blisko celu, ale jednak na końcu brakuje nam determinacji czy odwagi, aby zrobić ten ostateczny krok. Jak śpiewa Grubson w jednej ze swoich piosenek " wiesz jaki jest najgorszy błąd ?? Uciekać przed samym sobą!! Nie wiedząc nawet dokąd. [..] złap za lejce czym prędzej i weź życie w swoje ręce" to jest to !! Dokładnie o tym piszę, żeby dać z siebie więcej. Nie bać się zrobić tego kroku, bo jesteśmy blisko celu, jednak zamiast się do niego zbliżyć uciekamy od niego.  To tak jakbyśmy byli o krok od 50kg złota i nagle byśmy zaczeli od niego uciekać w obawie, że nas zje. Czyż to nie jest co najmniej dziwne?? Uciekamy, a tak na prawdę nie wiemy, gdzie przed kim i dlaczego??
W internecie krążył taki filmik. Chłopak spotkał pewną dziewczynę w kawiarni i do niej zagadał po jakimś czasie okazało się, że zostali małżeństwem i spędzili wiele fanstastycznych chwil, odbyli ze sobą wiele pięknych podróży. Gdy ta część filmiku się kończy, rozpoczyna się druga część, gdy chłopak nie zagaduje do tej dziewczyny i nigdy więcej się nie widują, a co jest oczywistą konsekwencją tego nie przeżyją tylu pięknych chwil ze sobą. Apeluję, więc do wszystkich podejmujmy te kroki, bo być blisko nie oznacza, że jesteśmy u celu, bo do tego daleka droga.  To mały krok, ale jak ważny pokazuje przykład tego chłopaka....

niedziela, 10 marca 2013

Popularny uspołeczniony samotnik


Tytuł może zaskoczyć, bo z na samym początku powstaje pytanie jak ktoś popularny i uspołeczniony może być samotny. Przecież to wydaje się takie nierealne, ba można by powiedzieć , że teza ta jest beznadziejnie głupia.
Jak to jest , że mam tysiące znajomych na fb czy innych portalach społecznościowych, a często nawet wielu towarzyszy imprez, a nie mam z  kim szczerze porozmawiać, gdy mam taką potrzebę. Czy nie jest tak, że w obecnych czasach jest dla mnie ważniejsze ilu mam znajomych na jakimś portalu społecznościowym. W coraz mniejszym stopniu zaczyna zatracać wartość przyjaźń czy pomoc bezinteresowna dla drugiej osoby. No, bo po co?
Niestety coraz częściej jest tak, że ktoś z kimś się niby to strasznie przyjaźni do momentu, gdy ten spełni jego zachcianki bądź do momentu, gdy dana osoba jest popularna, bo przecież ma kasę jest wspaniała itd. ale gdy to wszystko się traci, to wówczas nagle odchodzimy od tej osoby. Przecież nie może być tak, że zadajemy się z kimś mało popularnym, to by uderzało w naszą godność. Ale teraz warto się zastanowić jak może wyglądać odwrotna sytuacja, gdy wszyscy będą strasznie się chcieli z nami kumplować, bo mamy kasę czy coś innego i jesteśmy na topie. I tu nasuwa się podstawowe pytanie czy ja chcę imponować innym tylko po to, żeby uzyskać uznanie wielu ludzi, którzy i tak od nas odejdą, gdy nam się skończy dana rzecz, czy może lepiej zainwestować w szczere przyjaźnie, w osoby które zawsze nam pomogą niezależnie czy będziemy mieć 1 zł czy 1 mln zł?
Uspołecznionym samotnikiem tak naprawdę może zostać każdy z nas. Ba być może każdy  z nas kiedyś już tego zaznał. Pełno znajomych, lecz zero osób, które od czasu do czasu same z siebie potrafiłyby zapytać co słychać? Jak się  czujesz? Niby proste pytania, które nic nie znaczą,  ale świadczą o tym, że drugiej osobie zależy na tym co się dzieje w Twoim życiu, nie chodzi im by tylko z Ciebie wyciągać. Chcą dać Tb  trochę siebie, chcą się podzielić swoją radością czy smutkiem, ale zależy im także, abyś Ty mógł się im wyżalić. Warto jednak podkreślić, że czasem należy uważać, bo niektórzy piszą wtedy tylko, gdy mają problem i chcą byś pomógł. Wiadomo pomocy można udzielić, jednak należy przeanalizować czy rzeczywiście takiej osobie zależy na nas, czy raczej ma na nas totalnie wylane i pisze, bo ma problem. Jeśli tak jest to moim zdaniem wtedy trzeba albo porozmawiać na temat tej relacji lub zakończyć ją.
Często osoby wysłuchują i pomagają innym, ale same tak naprawdę nie mają się  komu zwierzyć. Niby mają bardzo dużo znajomych w pracy czy na uczelni, ale nie potrafią im opowiedzieć co im na sumieniu leży. To właśnie tytułowi popularni uspołecznieni samotnicy, których spotykamy każdego dnia niby mają pełno znajomych, ale tylko znajomych  a nie przyjaciół. Jeśli mamy osoby na których nam zależy to dbajmy o tą relację, a jej nie olewajmy, bo kiedyś i my możemy zostać na zawsze uspołecznionymi samotnikami…

niedziela, 3 marca 2013

Szansa

 Zdarza się, że ktoś nas w życiu zawodzi i to bardzo. Wówczas zastanawiamy się co mamy z tym wszystkim zrobić.
Wszystko wiadomo zależy od sytuacji. Czasem błahostka wydaje nam się czymś wielkim , jednakże z czasem dochodzimy do wniosku, że ta sytuacja nie była tak poważna. Ważne, żeby nie robić z igły wideł. Jednakże, gdy ktoś nas bardzo zawiedzie musimy tej osobie szczerze i otwarcie to powiedzieć, bo z reguły pierwszą reakcją jest tzw. foch i koniec kropka. Czy taka postawa tak na prawdę jest słuszna?? Zastanówmy się nad tym.
Na samym początku chcę podkreślić, że nie chcę stawać po żadnej ze stron i kogoś bronić. Nieraz jest tak, że na kogoś się fochniemy bądź go unikamy, jednakże nie mówimy tej osobie dlaczego. Skąd dana osoba ma wiedzieć co zrobiła źle? Skąd ma wiedzieć w jaki sposób może naprawić albo chociaż w minimalnym stopniu zrekompensować czyn, który nas skrzywdził. Rozmowa jest podstawą życia człowieka. Ktoś kiedyś powiedział "kto nie rozmawia ten nigdy się nie rozwinie, bo człowiek najszybciej rozwija się w trakcie spotkań i rozmów"
Z drugiej strony zrozumiałe jest, że ciężko podejść do tej osoby, która nas zawiodła i szczerze porozmawiać, bo to trudne. Jednak kto nie walczy ze swoimi słabościami na zawsze pozostanie niepewny swojego życia.
Warto także podkreślić, żeby mieć swoją godność. Co mam na myśli?? Może i pogląd konserwatywny i ostry, ale jeśli ktoś nas zawiódł po raz czwarty czy piąty, to stopień prawdopodobieństwa jest niestety wysoki. Oczywiście możemy dać kolejną szansę tej osobie czy jednak z niej skorzysta?? Ja tego pewny nie jestem. Nie mówię też, żeby wcale nie dawać szansy drugiej osobie, wręcz przeciwnie, jednak po przekroczeniu pewnej granicy trzeba zastosować jakąś zmianę. Może to być zmiana relacji z drugą osobą z przyjaciela/ przyjaciółki na kolegę bądź znajomego.
To wszystko bazuje na zaufaniu i zawsze powinniśmy się starać być odpowiedzialnym, bo zaufanie jest o wiele łatwiej zyskać aniżeli je odzyskać. Starajmy się robić wszystko, aby nie musieć korzystać z drugiej szansy. Życzę także Wam drodzy czytelnicy, abyście i Wy nie musieli się zastanawiać nad tym czy warto dać komuś kolejną szanse....

czwartek, 14 lutego 2013

Uczucia- miłość

 Każdego roku 14 dnia lutego w praktycznie każdej witrynie pojawiają się serca, serduszka i wszystko co możliwe symbole związane z dniem dzisiejszym.
Sytuacja ta natchnęła mnie niejako do tego wpisu. Po pierwsze zastanawiam się dlaczego tak na prawdę ludzie szczególnie w tym dniu przypominają sobie o tym,że trzeba drugiej osobie okazać uczucia, którym się ją darzy. Wydaje mi się , być może się mylę, że każdy dzień w związku z drugą osobą powinien być jak 14 luty, bo to nie data tak na prawdę decyduje przecież o tym, chyba,że się mylę.
Miłość to nie jest uczucie proste. To nie jest tak proste jakby na początku mogło się wydawać. Każdego dnia trzeba dbać o to uczucie i je pielęgnować, bo nie pielęgnowane umiera każdego dnia. Jeśli jest się w związku z drugą osobą to jak napisał pewien autor, gdy człowiek zaczyna się zastanawiać po raz kolejny czy czuje coś do drugiej osoby to oznacza, że to uczucie wygasło już całkowicie. Wiadome jest, że zawsze można mieć pewne wątpliwości, w szczególności po jakiejś kłótni czy na początku być niepewnym jak to wszystko się ułoży. Poza tym nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Warto także rozróżnić miłość do drugiej osoby od przywiązania do niej, ponieważ są to dwa zupełnie inne odczucia. Przywiązanie wg mnie następuje po wygaśnięciu u jednej ze stron uczucia, jednakże ta osoba nie chce opuścić tej drugiej, bo nie wyobraża sobie bez niej życia. To jest swoistego rodzaj niewoli. Może i powiedziane w sposób bardzo dobitny, ale gdy się wykonuje tylko polecenia drugiej osoby, bo ona tak chce, a my zrobimy wszystko, żeby zostać z tą osobą no to wg mnie to nie jest uczucie to jest przywiązanie, a nawet uwiązanie.
Miłość nie odnosi się jednakże tylko do relacji kobieta- mężczyzna i związku tworzonego przez nich. Powinno się ją przede wszystkim także okazywać naszym rodzicom i braciom. Ja wiem, że to często jest strasznie trudne, ale potrzebne. Prosty przykład. Czy po kłótni z bratem/ siostrą , gdyby On/Ona miała duże problemy to pomógłbyś/pomogłabyś?? Ja mogę odpowiedzieć, że na pewno, bo pomimo wielu scysji czy sytuacji, które nie zawsze potoczyły się po myśli zawsze mogłem na nich liczyć, nigdy mnie nie olali ani  nic z tych rzeczy. Wysuwam może i bardzo duży wniosek, ale miłość między braćmi czy siostrami i naturalnie rodzicami jest tą największa i nawet najlepszy związek nie jest w stanie zastąpić tego uczucia. Nie wstydźmy się go, bo to coś bardzo cennego.
Czasem nie uda się nam związek z drugą osobą i wówczas zaczynamy  psioczyć na to uczucie, jednak nie warto, bo to tak szczególne uczucie, które we właściwym czasie powróci i nie nakręcajmy się, aby powróciło już jutro czy pojutrze. Nie martwmy się, bo one nadejdzie we właściwym czasie....

wtorek, 12 lutego 2013

Czas pożegnania



Chłopcy jest czas powitań i czas pożegnań, teraz nadchodzi czas pożegnań, ale nie martwcie się nadejcie i  czas powitań”- tak mówił mój nauczyciel wf-u w gimnazjum i słowa te jakoś utknęły mi w pamięci.
I patrząc z perspektywy czasu stwierdzam, że miał on pełną racje. Ze znajomymi codziennie się witamy i żegnamy, ale nadchodzi czas pożegnań tych krótkich codziennych i tych dłuższych, ale także tych na zawsze.
Nigdy nie jest łatwo żegnać się z drugą osobą jednak czasem trzeba podjąć decyzje i się z kimś pożegnać, gdy uważamy, że relacja z drugą osobą nie daje nam tego czego byśmy oczekiwali. Jednak nieraz pożegnanie może nastąpić tak niespodziewanie tak nagle i wówczas dopiero zaczynamy żałować, że nie potrafiliśmy korzystać z tego co druga osoba nam ofiarowała. Ktoś kiedyś mi powiedział, żebym relacje z drugą osobą traktował jakbym miał już jej nigdy więcej nie zobaczyć, bo wówczas na pewno będę odnosił się do tej osoby tak jak trzeba, a i druga osoba pozwoli lepiej siebie poznać. Tak często zakładamy, że kogoś uda nam się poznać nie dziś, ani nie jutro , ale może pojutrze za miesiąc czy za rok. Cały czas to odkładamy, a gdy ten ktoś nagle zniknie z naszego życia to wówczas się zastanawiamy jak to się stało. Widocznie ktoś poczuł się niedoceniony i odszedł, albo odszedł już na zawsze, a my tak naprawdę nie dowiemy się co straciliśmy, bo pożegnać kogoś nigdy nie jest łatwo…  Czasem trzeba odejść samemu albo pozwolić komuś odejść, aby mógł być znowu szczęśliwy…

poniedziałek, 11 lutego 2013

Niedoceniony

Codziennie na naszej drodze staje wiele osób, z niektórymi zawieramy znajomości długoletnie z innymi krótsze, ale relacja jakaś występuje. Wielokrotnie nie potrafimy wyrazić uznania czy podziękować drugiej osobie za to co dla nas robi. Dlaczego tak jest??
Nasze znajomości możemy podzielić na:  "potrzebowe", utrzymywane z przyzwyczajenia, a także przyjaźń. Pierwsza kategoria jest moim zdaniem szczególnie niewłaściwa, ponieważ wtedy najczęściej zaczynamy udawać,że interesujemy się tym czym ta druga osoba, robimy wszystko, aby uzyskać aprobate drugiej osoby, a gdy osiągniemy to co chcemy to totalnie olewamy tą osobę. Przykłady?? Studia i czas sesji, ilekroć ktoś nagle przypomina sobie o twoim istnieniu o notatkach i o tym,że jesteś wspaniały itd albo gdy chcemy, aby ktoś coś dla nas zrobił wówczas relacja z daną osobą nagle się poprawia w znaczny sposób, rozmowy stają się częstsze itd. Pewnie każdy z nas przeżył taką sytuację, tylko główne pytanie brzmi po której stronie byliśmy tej łaszącej się czy tej wykorzystanej, bo tak to trzeba nazwać.
Utrzymywanie znajomości z przyzwyczajenia jest jak zostanie w związku z drugą osobą, bo ona tego chce mimo,że my nie. To też jest pewien rodzaj niedocenienia. Przede wszystkim drugiej osoby, bo ją oszukujemy, a siebie także krzywdzimy.
Także w przyjaźni często występuje niedocenienie. Ludzie sobie pomagają, ale  z czasem w zamian zaczynają czegoś oczekiwać. Nie na tym powinna polegać przyjaźń. Bywa ona także sposobem manipulacji drugą osobą, która się zwierza i mówi o trudnych rzeczach, a druga strona ma to wszystko gdzieś, bo ją to nie interesuje, ale gdy ma własne problemy to wówczas oczekuje wysłuchania, pocieszenia, słów otuchy. Kolejny przykład niedocenienia.
Każdego dnia ktoś na świecie czuje się niedoceniony, rzekłbym nawet, że w  każdej sekundzie na świecie tak się dzieje. Ludzie nie potrafią docenić działania drugiej osoby. Dlaczego tak często doceniamy dopiero drugą osobę jak od nas odchodzi? Często mówimy,że mamy czas na poznanie się, ale czy na pewno?? Czy na pewno zdążymy docenić to co ktoś robi dla nas....

poniedziałek, 4 lutego 2013

O co nam chodzi?


Po pierwsze często wymagamy, aby druga osoba była wobec nas wyrozumiała. Często jednak sami nie potrafimy być wyrozumiali wobec drugiej osoby. Ważne jest, aby rozróżnić wyrozumiałość wobec drugiej osoby od tego czy ktoś po prostu nas nie wykorzystuje, bo jest leniwy i ma wszystko gdzieś. Trzeba być wyrozumiałym, jednak gdy nie tolerujemy czegoś np. tego, że ktoś specjalnie nieogarnia i ma wylane na wszystko no to sory i z tego powodu ma wiele problemów to można pomóc, ale wyjść z problemu podstawowego, a resztę musi dana osoba zrobić sama, Jak mówi przysłowie czego Jaś się  nie nauczy tego Jan nie będzie umiał.
Po drugie bycie pomocnym dla drugiej osoby. Trzeba sobie pomagać, jasna sprawa, ale tego są granice o czym w sumie napisałem powyżej, więc nie będę powielał wątku. Warto jeszcze raz jednak podkreślić by odróżnić pomoc od bycia wyzyskiwanym, bo to kolosalna różnica.
Po trzecie często wylewamy na siebie frustracje dnia codziennego. Czy nie lepiej zamiast się kłócić i wylewać swoje frustracje na drugiej osobie to spokojnie porozmawiać albo się wyżalić wszystko w zależności od sytuacji.
Po czwarte każdy z nas ma jakieś jazdy i trzeba je uszanować. Każdy z nas zapewne nieraz pękał ze złości jak widział to co wyczynia druga osoba, ale trzeba zwrócić uwagę grzecznie, a co druga osoba z tym zrobi to już jej sprawa.
Po piąte rozmawiajmy ze sobą szczerze, bo to podstawa w naszym życiu. Wiele niezrozumienia wynika z tego, że nie mówimy tego co myślimy, zamiast podać konkret to owijamy  w bawełnę. Szczególnie ważne to jest w związku dwóch osób,więc nigdy tego nie zaniedbujmy

sobota, 19 stycznia 2013

Czas leci

Dzisiaj opowiem historie, którą kiedyś usłyszałem i niezwykle do mnie trafiła.
" Nagle budzę się i jestem w pociągu pełnym ludzi, których nie znam i zaczynam się zastanawiać co tak na prawdę tutaj robię. Pociąg mknie przez góry i doliny, ale w pewnym momencie się zatrzymuje, ale nikt z niego nie wysiada. W końcu wstaje pewien starszy mężczyna i wysiada. Pociąg rusza dalej w swoją podróż. Mknie niezwykle szybko. Zaskakująca jest cisza panująca wewnątrz przedziału. Nikt z nikim nie rozmawia, każdy wydaje się sobie taki obcy. Pociąg po raz kolejny się zatrzymuje i wysiada pewna kobieta, po czym rusza dalej i udaje się w dalszą drogę. Ja zaczynam się zastanawiać co tak na prawdę tutaj robię i gdzie ja zmierzam?? Pociąg pokonuje kolejne km i znowu słychać głos hamulców pociągu. Zatrzymuje się na stacji, ale tym razem nikt nie wysiada. Ludzie spoglądają nawzajem na siebie i nie wiedzą co mają zrobić. W końcu ktoś wychodzi. Pociąg rusza i zaczynam się coraz bardziej martwić czy będę wiedział kiedy mam wysiąść. Ponownie słychać hamulce. Czuję,  że to już mój czas na opuszczenie pociągu. Wysiadam z pociągu i zaczynam się zastanawiać czy udało mi się w życiu zrealizować to co chciałem?? Czy moje życie nie przemknęło mi przez palce?? Czy osiągnąłem to co chciałem???"
Historia ta trafiła do mnie w 100% . Myślę, że już nic nie trzeba dodawać. Wystarczy byśmy sobie odpowiedzieli na pytanie czy jesteśmy zadowoleni ze swojego życia?? Czy nie pogubiliśmy się w tym pędzię, bo to łatwe w obecnych czasach....

sobota, 12 stycznia 2013

Wartość życia

Wiele razy w swoim życiu słyszałem jak ludzie mówili, że ich życie jest bez sensu i żałują, że tak na prawdę żyją,  bo co ich życie jest warte. Wniosek co najmniej dziwny, żeby nie powiedzieć błędny.
Życie to jest chyba największy dar od losu jaki mogliśmy dostać. Ktoś może powiedzieć, że to totalna bzdura, bo przecież potknąłem się nieraz nie dwa. Przecież ponosiłem w swoim życiu porażki wielokrotnie sytuacje nie układały się po mojej myśli byłem rozczarowany. Wiele razy dałem ciała czy zawiodłem. Ale w tym momencie warto rozpatrzyć zupełnie inny aspekt naszego życia. Każdy z nas ma prawo do błędu czy słabszego dnia, ale czy na podstawie tego zaraz można wysuwać wnioski, że nasze życie jest do bani?? Według mnie absolutnie nie.
Życie to jest coś czego też nie potrafiłem docenić, jak to mówi mi zawsze pewna osoba: " życie jest piękne" i  ma w pełni rację w sumie dzięki niemu doszedłem do tej prawdy jakże głębokiej, bo wcześniej też ciężko było mi zaakceptować tą tezę. Ale życie to na prawdę wielki dar. Prosty przykład :  jeśli byśmy nie żyli to ile chwil szczęścia, radości czy momentów wzruszenia  przemknęłoby koło nas i nawet nie bylibyśmy tego świadomi no, bo jak skoro by nas nie było.
Życie codziennie daje nam coś nowego czy to sytuację z którą się spotykamy czy też stawia przed nami człowieka, który może wpłynąć na nasze życie. Ja mogę powiedzieć, że życie jest na prawdę cenne i dziękuję każdego dnia za nie, bo kilka razy w swoim życiu miałem sytuacje mówiąc na styku. Przykład: jakieś trzy lata temu wracałem z Niemiec i odpadło mi koło z autobusu, ale akurat jak zwalnialiśmy, a przecież równie dobrze mogło odpaść, gdy pędziliśmy z pełną prędkością po autostradzie.... Ale żyje i się cieszę tym co mnie spotyka, bo gdyby tamta sytuacja rozwinęła się w inny sposób to wówczas bym nie mógł pisać teraz tego bloga i dzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami.
Życie to dar z którego trzeba korzystać. Nie wolno go  zaniedbać nawet na jeden dzień, bo to coś wyjątkowego. Odwołując się niejako do wpisu poprzedniego życie to dopiero coś niezwykłego, a skoro ono jest niezwykłe to i my możemy zrobić coś niezwykłego nierealnego.
Wiadomo też,że każdy z nas na pewno ma sytuacje w których chciałby się ponownie znaleźć i rozwiązać je w inny sposób, ale widocznie tak musiało się stać. Zresztą to też jest urok życia, bo gdyby nasze życie codziennie było takie same czy wtedy bylibyśmy szczęśliwi i byśmy nie narzekali??
I jako podsumowanie tego  chcę przytoczyć słowa Marka Twaina: "Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.Wówczas docenisz ten dar jakim jest życiem....."

piątek, 11 stycznia 2013

Może to właśnie Ty....

Każdy z nas w swoim życiu miał chwile zwątpienia, ale to jest czymś naturalnym. Najważniejsze jednak by wierzyć w to co się robi i być przekonanym o swojej wartości, bo każdy z nas jest wyjątkowy i może zrobić coś niezwykłego.
Jedna sekunda w życiu to tak na prawdę niewiele, ale jak wiele może zmienić w naszym życiu to sobie nawet nie wyobrażamy. Często w trakcie tej chwili podejmujemy decyzję, która zaważa na naszym życiu. Każdego dnia stajemy przed milionem decyzji i często mamy strach przed tym co nadejdzie, ale najważniejsze uwierzyć w siebie, bo to podstawa. Kiedyś wydawało mi się, że nie będę w stanie ogarnąć egzaminów czy nawet jeździć autem. Wątpliwości miałem, ale to jest coś naturalne i nie trzeba się tym przejmować. Grunt to mieć właściwe podejście do tego wszystkiego co nas na codziennie spotyka.
Ktoś kiedyś zadał mi pytanie czy jest możliwe dokonanie czegoś niezwykłego w życiu  nie podejmując rękawicy rzuconej przez los. Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Ważne jest, aby podejmować nowe wyzwania, a jeśli się ich boimy to będziemy stać w miejscu i nigdy nie zrobimy kroku do przodu. Jeśli nie jesteśmy w stanie przezwyciężyć naszego strachu i zrobić kroku dużego bezpośredniego do celu, to spróbujmy zrobić małe kroczki, a z czasem pewność nadejdzie i będziemy gotowi na większy krok. Nawet najmniejszy krok jest czymś niezwykłym.
Aby zostać zapamiętanym jako ktoś niezwykły i ktoś kto  wykonał rzeczy nieprawdopodobne nie trzeba wcale wynaleźć samolotu czy jakiegoś innego wynalazku. Moim zdaniem czymś większym niż te rzeczy o których wspomniałem jest danie siebie drugiemu człowiekowi. Fakt faktem nie zostaniemy zapisani na karty historii i nie pojawimy się w google na stronie pierwszej jako celebryta. Potrafić wysłuchać drugiego człowieka czy uśmiechnąć się do niego to jest to coś niezwykłego magicznego coś co wydaje się niby niczym wielkim, a jednak. W życiu najmniejszy gest, który pozornie wydaje się mały jest czymś niezwykłym. Największą nagrodą za to jest radość w oczach drugiej osoby czy uśmiech. Niby nagroda mało warta patrząc z perspektywy ekonomicznej, ale to co poczujemy wewnątrz siebie i to co zrobiliśmy sprawi, że nasz czyn pozornie prosty jest niezwykły.Nieśmy pozytywną energię, bo to ona napędzi nas do działania, a wtedy mamy większą szansę przekonać się o naszej wyjątkowości.
Jeszcze innym przykładem może być drzewo. Tak tak wydaje się to czymś co najmniej dziwnym, ale już zmierzam do sedna. W trakcie deszczu ludzie często się chowają pod drzewem, żeby nie zmoknąć. Dla drzewa można by powiedzieć, że to codzienność, ale to co robi sprawia dla każdego człowieka, który się tam chroni sprawia, że jest niezwykłe. Skoro drzewo może zrobić coś niezwykłego w trakcie swoich codziennych funkcji to i my postarajmy się dostrzec to  w naszym życiu.
Nie bójmy się marzyć i spełniać nasze cele. Uwierzmy w siebie i doceniajmy wszystko to co robimy, bo każdy z nas jest wyjątkowy i każdy może dokonać czegoś niezwykłego. Jeśli ktoś w to wątpi to niech pomyśli o wszystkim co zrobił w swoim życiu i na pewno udowodni sobie ile rzeczy pozornie nierealnych zrobił.  I na koniec dorzucam linka z piosenką
p.s. dziękuję pewnej osobie, która wie o tym , za podsunięcie tematu....

http://www.youtube.com/watch?v=WQnU40rYr00&feature=youtu.be

wtorek, 8 stycznia 2013

Historia, a wnioski


Wszystko co robimy w naszym życiu ma jakieś konsekwencje. Każdego dnia wykonujemy wiele działań czy ruchów niektóre automatycznie. Każda postawa przynosi nam jakieś konsekwencje jedne pozytywne inne negatywne. Jednak dopiero po pewnym czasie je dostrzegamy.
Historia tworzy się na naszych oczach, ale konsekwencja nie jest zawsze widoczna od razu, dlatego ważne jest , aby przed podjęciem jakiegoś działania zastanowić się czy jest ono właściwe.
Któż z nas nie chciałby przejść do historii?? I tu pojawia się kolejny aspekt mojego rozważania, który dzisiaj chciałem podjąć.  Tak naprawdę każdy z nas ma taką szanse. Warto na początku podzielić historię w sposób nieklasyczny:
-historia książkowa
-historia dla drugiego człowieka ( co my dla niego zrobiliśmy i dlaczego nas wspomina i jak )
Do historii tej książkowej jak ja to określam wejść jest czymś pozytywnym, jeśli naturalnie zrobimy coś niezwykłego jak np. niedawny skok Baumgautnera.  Według mnie jednak równie ważne , a być może i ważniejsze jest wejście do historii dla drugiego człowieka, bo jeśli dzięki nam ktoś uwierzy w siebie czy nawet sprawimy, że druga osoba się uśmiechnie jest już czymś wielkim. Kluczowe jest to, aby walczyć o marzenia, które wydają się nam początkowo niemożliwe. Zgodnie z mottem, który mam na tablicy mojego komputera: „Może właśnie TY zrobisz dzisiaj coś niemożliwego”. Pamiętajmy także, że dobro, które zasialiśmy  w przeszłości z pewnością do nas powróci. Ja mogę podać przykład z autopsji: przez cały semestr dzieliłem się swoimi notatkami, a gdy przyszło już do czasu sesji to osoby, które ode mnie przez cały semestr pożyczały ode mnie jakieś notatki to później same z siebie dzieliły się ze mną tym co miały. Wydaje się, że to nic wielkiego, a jednak.
Do historii drugiego człowieka też możemy się zapisać wysłuchując go, bo najgorsze jest to , gdy ma się problem, a nie ma komu się wygadać.  Umiejętność słuchania jest wielkim darem, więc starajmy się zawsze z niego korzystać.
Na koniec chcę tylko powiedzieć, żebyśmy się nigdy nie poddawali, a to co się w naszym życiu wydarzyło potraktujmy jako cenną lekcję z której każdy z nas wyciągnie właściwe wnioski

czwartek, 3 stycznia 2013

sobota, 29 grudnia 2012

Codzienna radość

Mówi się, że małe rzeczy często przynoszą nam szczęście. Ale czy tak na prawdę potrafimy cenić w życiu to co nas spotyka?? Czy potrafimy cieszyć się każdym małym bądź większym sukcesem??
Kiedyś wydawało mi się,że nie może być większa radość z dawania komuś niż radość  z tego,że się coś otrzymało, było to dla mnie dziwne. Wtedy byłem o wiele młodszy i nie potrafiłem tego zrozumieć. Teraz jednak, gdy już trochę podrosłem zrozumiałem tą radość. Widzieć jak druga osoba raduje się dzięki nam jest czymś niezwykłym.
Prezenty jakie dajemy nie muszą być rzeczami materialnymi np. jakieś misie czy kwiaty. Tak na prawdę największy prezent jaki możemy dać drugiej osobie to sprezentowanie samego siebie. Oddanie się drugiej osoby, udzielanie jej pomocy, gdy ma zły humor poprawienie go itp. Ważny jest uśmiech, bo to taki prezent, który zawsze możemy podarować, a szczery zawsze sprawi, że oblicze drugiej osoby się rozchmurzy.
Wielokrotnie słyszałem,że ludzie są nieszczęśliwi z wielu różnych powodów i jestem w stanie to zrozumieć, gdy jest poważny powód. Jednak niektórzy( nie jest to zarzut ) nie cieszą się chwilą tym co obecnie otrzymali od życia. Zaliczona sesja czy kolokwium jest powodem do bycia szczęśliwym i radosnym. Tak na prawdę już od rana powinniśmy się cieszyć życiem, bo  nie wiadomo jak długo potrwa.
"Szczęście jest tak bardzo blisko
Jeśli tego chcesz
Marzeniami zbuduj przyszłość
Swój własny los" Słowa piosenki zespołu Pectus na którą zupełnie przypadkowo natrafiłem dawają kolejną wskazówkę jak sprawić by być codziennie szczęśliwym i radosnym. Trzeba dążyć do celu, ale trzeba zauważać drugą osobę. Warto spełniać nie tylko swoje marzenia, ale pomagać innym spełniać ich marzenia. Ostatnio usłyszałem słowa, które mnie podbudowały: " Moją największą radością w życiu jest pomoc drugiemu człowiekowi. To sprawia,że czuję się szczęśliwy i spełniony pod wszystkimi względami życia."
Warto także w trudniejszych chwilach przywoływać chwile z przeszłości , gdy byliśmy szczęśliwi i radośni, bo wspomnienia to bardzo fajna rzecz, jednak niezapominajmy  o teraźniejszości. I jako pointe zostawiam trzy cytaty:
"
Jeden prawdziwy przyjaciel przyczynia się bardziej do naszego szczęścia niż tysiąc wrogów do naszego nieszczęścia.""Ten, kto biedny i szczęśliwy, jest bogaty, że bardziej nie trzeba." W, Shakespeare
"
Gdy się zobaczyło tylko piękno szczęścia na twarzy drugiej osoby, wiadomo już, że dla człowieka nie może być innego powołania, jak wzbudzanie tego światła na twarzach otaczających nas ludzi." Albert Camus

niedziela, 23 grudnia 2012

Rozczarowanie

"Są dwie rzeczy, Weber, które nigdy nie dają nam spokoju: miłość i rozczarowanie. Nie możemy ich wyłączyć jak wentylatora ani skierować podmuchu w bok." słowami Cullena Jamesa z książki Dziecko na niebie pragnę rozpocząć dzisiejszego posta, pierwszego od bardzo dawna za co z góry przepraszam, ale jakoś wena mnie opuściła..:( ale do rzeczy.
Jak każdy z nas wie w życiu mamy pozytywne i negatywne emocje. Przykładów nie muszę podawać, ponieważ są oczywiste. Rozczarowanie zaliczamy zdecydowanie do tej drugiej kategorii.
Jedni doświadczają go częściej inni rzadziej, ale warto podkreślić,że nigdy nie wolno się poddawać w swoich działaniach. Często, gdy zawiedziemy siebie w jakiejś sytuacji czy sprawie to się poddajemy i odpuszczamy, a czy takie działanie da nam tak na prawdę coś??
Ktoś kiedyś mi powiedział,że jeśli nie poczuję rozczarowania w  życiu to tak na prawdę nigdy nie poznam istoty szczęścia. W sumie coś w tym  jest, bo gdy poznajemy ambiwalente uczucie  do szczęścia to dopiero wówczas zaczynamy doceniać chwile radości.
Rozczarowanie naturalnie nie jest czymś miłym, ale nigdy nie jest tak,że wszystko się układa po naszej myśli. Musimy się nauczyć z tym żyć. Najtrudniejsze moim zdaniem jest pogodzenie się z sytuacją, gdy rozczarował nas ktoś bliski swoim zachowaniem czy gestem, gdy np. miał
zrobić coś co dla nas było bardzo ważne, a tego nie zrobił. Przykładów można mnożyć. Później jest ciężko przebaczyć tej osobie.
Jak mówił Jan Paweł II : "Nawet jeśli nikt od Was nie wymaga to sami od siebie wymagajcie" . Cytat jakże ważny, który w jakiś sposób wiążę się z tematem rozczarowania. Często rzeczy, których nie chcemy i gdy się nie udadzą jesteśmy rozczarowani i nie chcemy kontynuować projektu czy sprawy. Ważne jest by wtedy mimo porażki, podjąć rękawice i wymagać od siebie.  Udowodnić nie tylko komuś, ale także i sobie,że się potrafi. Najważniejsze to trzymać się maksymy uszy do góry i do przodu.
Rozczarowanie nigdy nie było czymś fajnym,ale najważniejsze by po rozczarowaniu podjąć jakieś kroki, które sprawią,że znów w naszej duszy będzie grać orkiestra radości z pozytywną energią, a nie smutny marsz. 




wtorek, 16 października 2012

...............

Każdego dnia wypowiadamy tysiące słów jedne z nich są mądre i bardzo dobrze opisują sytuacje a inne bywają wypowiedziane dla żartu czy czasem bez celu, ale jednak są wypowiedziane.A czy tak na prawdę zastanawialiśmy się kiedyś czy te wszystkie słowa, które wypowiadamy mają sens. Czy to co mówimy nie rani przypadkiem kogoś, bo kilka słów wypowiedzianych naszym zdaniem w formie żartu może dla drugiej osoby być krzywdzące czy przykre nawet jeżeli nie są one skierowane wprost do tej osoby. Wydaje mi się,że w tej kwestii powinniśmy się zastanowić, ponieważ słowa czasem ranią o wiele mocniej aniżeli czyny.
Cały czas pędzimy codziennie gonimy coś, bo mamy wiecznie coś do załatwienia czy zrobienia, ale tak na prawdę trochę gubimy siebie, ale przede wszystkim osoby, które  znajdują się w  naszym otoczeniu. Coraz częściej główną wymówką jest brak czasu, ponieważ wydaje nam się coraz częściej niestety, że podążamy tylko w kierunku pieniądze i to on stanowi wartość życia, a tak moim zdaniem nie jest. Ważne jest, aby nigdy nie zatracić w sobie ducha rozenania. Trzeba się zatrzymać i zreflektować nad własnym życiem, ponieważ w tym pędzie codzienności możemy zagubić wszystko na co tak na prawdę pracowaliśmy. Utracić czy zerwać więź z drugą osobą nie  jest niczym trudnym na prawdę, zresztą ja zapewne nie muszę tego opisywać, ponieważ każdy z nas zapewne był kiedyś z kimś w bardzo dobrej relacji, a z naszej winy bądź z winy drugiej osoby relacja ta uległa znacznej degradacji. Nie chodzi mi tutaj absolutnie o to czyja jest wina, ale o sam fakt.
Ważnym aspektem jest także towarzystwo, w którym się obracamy, ponieważ stare przysłowie mówi " z kim się zadajesz takim się stajesz" i faktycznie tak w życiu jest. Ja absolutnie siebie za idealnego człowieka nie uważam, ale mam a w zasadzie już niestety miałem paru kolegów, którzy po zmianie szkoły przeszli w nowe środowisko, dla którego palenie czy alkohol jest codziennnością. Jest mi niezwykle przykro z tego powodu, ale pomimo wielu prób nie udało mi się im pomóc z czasem doszli do wniosku, że to co mówiłem miało sens,mimo że początkowo, gdy o im to mówiłem to mówiąc wprost mieli na mnie "wylane"( wybaczcie za słowo, ale lepszego nie potrafię znaleźć). Jednak cieszy mnie to, że się już trochę ogarneli i jest lepiej, ale to doświadczenie wiele mnie nauczyło. Przede wszystkim zastanówmy się czy to co robimy nie jest sprzeczne z nami. Podobnym przykładem jest sytuacja, w której pewna osoba, którą dość dobrze znam zmieniła także towarzystwo z nieznanych mi i paru innym osobom z naszego grona towarzystwo. Okey każdy ma prawo do tego jednak nie jestem w stanie zrozumieć czemu na siłę próbuje przekonać nas,że nie olewa nas skoro tak jest, ale ja tam wierzę, że się ogarnie i wróci do wartości, którymi się kierował.
W tym poście poruszyłem parę wątków naraz stąd taki tytuł posta, bo innego pomysłu na tytuł nie mam, nie miejcie mi tego za złe.....

Łączna liczba wyświetleń