To już ostatni post w tym roku kalendarzowym, ale obiecuję, że w nowym roku postaram się pisać nadal i robić to przede wszystkim częściej. Pewnie zastanawiasz się skąd wziął się tytuł dzisiejszego wpisu czyli świeczka. To bardzo proste. W czasie jednego ze spotkań na którym otrzymaliśmy świeczki wpadłem na porównanie co ma wspólnego życia i świeczka. Wbrew pozorom o wiele więcej niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Na początku świeca plonie mocnym i silnym ogniem który można porównać do początku roku w którym zawsze wchodzi sie z nowymi nadziejami i pomysłami. Z czasem jednak ogień zaczyna gasnąć podobnie do niektórych naszych planów z początku roku które musieliśmy zweryfikować. Pod koniec roku świeczka już się ledwie tli i człowiek wówczas patrzy z nostalgia na miniony czas i myśli co nowego go spotkać w życiu i wówczas ogień znowu zaczyna rosnąć i budzić się na nowo.
Warto spojrzeć też na świece z perspektywy zwykłej codzienności. Kiedy wszystko idzie nam jak po maśle wówczas niczym ten płomień rośniemy i wzrastamy, ale gdy pojawiają się problemy i wątpliwości to wówczas ten ogień zaczyna maleć a może już się ledwie tli. I właśnie wtedy trzeba sobie szczególnie uświadomić jak wielkim darem jest nasze życie czyli ta przysłowiowa świeca która się tli i daje nam światło dzięki któremu możemy odważniej pokonywać drogi codzienności.
Na koniec roku zawsze lubię robić podsumowania i tym razem chciałbym się podzielić nimi właśnie z Tobą. Z jednej strony ten rok uważam, że był bardzo trudny, ale z drugiej strony patrząc widzę jak wiele mnie to nauczyło. Przede wszystkim jeszcze bardziej utwierdzilem się w jednym z moich ulubionych zdań:" Myślał, że jest już na samym dnie po czym usłyszał pukanie od dolu". Pamiętaj, że nigdy nie jest tak źle, bo zawsze znajdzie się rozwiązanie. Każda sytuację da się rozwiązać tylko trzeba na nią spojrzeć w inny sposób. Nawet w swoim najgorszym dniu życia znajdź chociaż sekundę bądź minutę szczęścia, które staną się podstawą do dalszego pokonywania problemów i uwierzenia w samego siebie i właśnie tego życzę Ci w nowym nadchodzącym roku.
Dobrego roku!!!
DS
sobota, 31 grudnia 2016
sobota, 19 listopada 2016
Ucieczka?
Dzisiaj chciałem poruszyć temat ucieczki. Czasami nawet kilka razy dziennie świadomie bądź mniej świadomie uciekamy przed czymś albo chociaż staramy się uciec przed tym czego się obawiamy czy czymś czego nie chcemy zrobić, ale po prostu musimy. W tym miejscu warto się zatrzymać i zastanowić czy i jaki sens jest tej ucieczki? Co daje nam to zachowanie? Czy oszukajac samego siebie zmieni się coś w naszym życiu?
To może po kolei. Najbanalnjejszym przykładem ucieczki jest ucieczka przed budzikiem, pewnie brzmi to zabawnie i ktoś pomyśli, że wymyśliłem zupełnie abstrakcyjny przykład. Spójrz jednak na to z innej strony czy nie odkładam chwili kiedy wstanę? Czy nie jest to swego rodzaju ucieczka przed zrobieniem czegoś co musisz i tak zrobić, bo praca sama raczej do Ciebie nie przyjdzie. Przykład banalny, ale od tego małego zupełnie niezauważalnego gestu zaczyna się swego rodzaju ucieczka przed "problemem". Nasza podświadomość w sytucji która będzie o wiele poważniejsza i trudniejsza będzie krzyczeć halo uciekaj! Skoro uciekasz przed głupim budzikiem to teraz tym bardziej! I ten schemat wielokrotnie powielany wchodzi w nasze życie. Nagle może się okazać, że zaczynasz uciekać przed samym sobą. Robisz wszystko, żeby tylko inni Cię zaakceptowali i spelnisz każda prośbę kogoś innego byle nie myśleć o sobie. Ta ucieczka do niczego nie prowadzi. Nagle możesz się zatrzymać i zobaczysz ta ogromna pustke i to jak krok po kroku wyrzekałeś się samego siebie, bo przecież ciągle nie miales czasu żeby pogadać z samym sobą. Jak to wgl brzmi? Po co uciekać od siebie i swojego życia? Bądź sobą , posłuchaj siebie i zaufaj sam sobie. Pamiętaj, że jesteś wyjątkowy i nie porownuj się ciągle do innych, bo to może Cię tylko zdołować. Posłuchaj siebie i daj sobie szansę, żeby być szczesliwym. Nie uciekaj nigdy przed sobą, bo nigdy Ci się to nie uda a nawet jak będziesz to robić z sukcesem przez wiele lat to dojdziesz do muru który i tak będziesz musiał pokonać i zajmie Ci to wiele więcej czasu, bo będziesz musiał nadrobić swój stracony czas którego nie znalazłeś dla samego siebie. I na koniec powtorze jeszcze raz jesteś świetny i daj sobie czas na rozmowę i na swoje własne życie i trudności, które na pewno pokonasz i dzięki którym wyjdziesz silniejszy.
To może po kolei. Najbanalnjejszym przykładem ucieczki jest ucieczka przed budzikiem, pewnie brzmi to zabawnie i ktoś pomyśli, że wymyśliłem zupełnie abstrakcyjny przykład. Spójrz jednak na to z innej strony czy nie odkładam chwili kiedy wstanę? Czy nie jest to swego rodzaju ucieczka przed zrobieniem czegoś co musisz i tak zrobić, bo praca sama raczej do Ciebie nie przyjdzie. Przykład banalny, ale od tego małego zupełnie niezauważalnego gestu zaczyna się swego rodzaju ucieczka przed "problemem". Nasza podświadomość w sytucji która będzie o wiele poważniejsza i trudniejsza będzie krzyczeć halo uciekaj! Skoro uciekasz przed głupim budzikiem to teraz tym bardziej! I ten schemat wielokrotnie powielany wchodzi w nasze życie. Nagle może się okazać, że zaczynasz uciekać przed samym sobą. Robisz wszystko, żeby tylko inni Cię zaakceptowali i spelnisz każda prośbę kogoś innego byle nie myśleć o sobie. Ta ucieczka do niczego nie prowadzi. Nagle możesz się zatrzymać i zobaczysz ta ogromna pustke i to jak krok po kroku wyrzekałeś się samego siebie, bo przecież ciągle nie miales czasu żeby pogadać z samym sobą. Jak to wgl brzmi? Po co uciekać od siebie i swojego życia? Bądź sobą , posłuchaj siebie i zaufaj sam sobie. Pamiętaj, że jesteś wyjątkowy i nie porownuj się ciągle do innych, bo to może Cię tylko zdołować. Posłuchaj siebie i daj sobie szansę, żeby być szczesliwym. Nie uciekaj nigdy przed sobą, bo nigdy Ci się to nie uda a nawet jak będziesz to robić z sukcesem przez wiele lat to dojdziesz do muru który i tak będziesz musiał pokonać i zajmie Ci to wiele więcej czasu, bo będziesz musiał nadrobić swój stracony czas którego nie znalazłeś dla samego siebie. I na koniec powtorze jeszcze raz jesteś świetny i daj sobie czas na rozmowę i na swoje własne życie i trudności, które na pewno pokonasz i dzięki którym wyjdziesz silniejszy.
środa, 12 października 2016
Intuicja
Ile razy w życiu nie zaufałeś samemu sobie? Ile razy olales to co podpowiadała Ci twoja intuicja? Ile razy myślałeś, ze zrobisz coś na przekór sobie i może to jakoś bedzie. Pewnie na któreś z tych pytań odpowidziales twierdząco. Ja niestety ze smutkiem przyznaje, że też wiele razy nie potrafiłem zaufać samemu sobie i zigjorowalem intuicję czyli siebie. Ale pewnie zastanowiacie sie pewnie czemu właśnie ten wątek poruszam akurat dziś.
Ostatnio ktoś mi powiedział, że ciągle wyrzekając się siebie i krocząc wbrew swojej intuicji zaczynamy zatracac samego siebie i z czasem wyprzemy sie siebie sami. Wtedy przestajemy ufać samemu sobie i nasz los oddajemy w ręce innych co nie ma wg mnie sensu, bo to my powinniśmy decydować o tym jak chcemy przeżyć nasze życie. Powiem szczerze, że ja mojej intucji nigdy nie docenialem i zawsze ją ignorowalem, ale patrząc wstecz widzę, że robiłem źle, bo zawsze liczyłem, że jakoś to będzie. Znajdowałem jakieś tanie wymówki, żeby tylko wyciszyć swoją intuicję.
Czy tego żałuję? Tak, ale z drugiej strony dzięki temu doświadczeniu wiele się nauczyłem i mimo wszystko cieszę się, że w końcu zrozumiałem swoją intuicję a przy okazji udało mi sie na nowo odkryć siebie. Spróbujcie zrobić to co ja a być może i Wam uda się odkryć samych siebie na nowo. A na koniec pamiętajcie, że każde nowe doświadczenie to kamyk który pozwala nam budować fundamenty na których będziemy ciągle się rozwijać. Powodzenia i do następnego wpisu!
Ostatnio ktoś mi powiedział, że ciągle wyrzekając się siebie i krocząc wbrew swojej intuicji zaczynamy zatracac samego siebie i z czasem wyprzemy sie siebie sami. Wtedy przestajemy ufać samemu sobie i nasz los oddajemy w ręce innych co nie ma wg mnie sensu, bo to my powinniśmy decydować o tym jak chcemy przeżyć nasze życie. Powiem szczerze, że ja mojej intucji nigdy nie docenialem i zawsze ją ignorowalem, ale patrząc wstecz widzę, że robiłem źle, bo zawsze liczyłem, że jakoś to będzie. Znajdowałem jakieś tanie wymówki, żeby tylko wyciszyć swoją intuicję.
Czy tego żałuję? Tak, ale z drugiej strony dzięki temu doświadczeniu wiele się nauczyłem i mimo wszystko cieszę się, że w końcu zrozumiałem swoją intuicję a przy okazji udało mi sie na nowo odkryć siebie. Spróbujcie zrobić to co ja a być może i Wam uda się odkryć samych siebie na nowo. A na koniec pamiętajcie, że każde nowe doświadczenie to kamyk który pozwala nam budować fundamenty na których będziemy ciągle się rozwijać. Powodzenia i do następnego wpisu!
niedziela, 2 października 2016
Uśmiech
Czy uśmiech jest czymś złym? Czy uśmiech jest zawsze tym jak go tak na prawdę odbieramy? Pytania możei dziwne, ale to właśnie nad nimi chciałbym się dzisiaj pochylic.
Jak dobrze wiecie uśmiech na mojej twarzy jest względnie czymś normalnym, ale zauważyłem, że coraz częściej uśmiech w kierunku drugiej osoby jest odbierany jako coś zupełnie nienormalnego. A ja się zastanawiam skąd takie postrzeganie. Co złego jest w uśmiechu? Czasami tego nie rozumiem, bo chcąc kogoś zarazić uśmiechem spotykam się z fals krytyki i ostrej nocy. Chyba tego nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, ale jeśli ktoś się do Ciebie uśmiecha to odwzajemnijcie to, bo każdy jeden uśmiech daje pozytywna energie, której nigdy za mało.
Wracając jeszcze do tematu czy uśmiech jest zawsze prawdziwy w głowie pojawia mi się obraz z serialu magia kłamstwa gdzie ludzie pod sztucznym uśmiechem ukrywają wiele emocji głównie smutek. Mówię to sobie i Wam nie musicie się zawsze uśmiechać, bo smutek to też ważne uczcie na które możecie sobie pozwolić. Nie wymuszajcie tego nigdy na sobie, bo to do niczego was nie zaprowadzi. Na koniec skończę zdaniem które jest moja motywacja " uśmiechaj się do życia przecież kiedyś w końcu musi się zrewanżować" Radujcie się i nie bójcie się uśmiechu!
piątek, 16 września 2016
Powrót. Dlaczego nie warto się bać?
Bardzo dawno mnie tutaj nie było, ale postanowiłem, że znowu wrócę, bo pisanie jest czymś co bardzo lubię. Ci którzy już czytali wiedzą czego mogą się spodziewać a Ci którzy nie czytali to mam nadzieję, że Was zaciekawie. Obiecuję też, że będę pisać częściej😁 A teraz do rzeczy;-)
Dzisiaj chciałem poruszyć wątek pewności siebie i tego dlaczego tak na prawdę mimo wielkich możliwości nie podejmujemy wyzwań które są stawiane na naszej drodze. Dlaczego boimy się realizować swoje marzenia? Ktoś zaraz może sie oburzyć, że gadam bzurdy i głupoty, ale już w tym miejscu odpowiedzcie sobie na pytanie ile razy w swoim życiu nie zrobiłem czegoś czy nie zrobiłam czegoś, bo co pomyślą inni, bo to jest bez sensu, bo mi się nie uda. Czy taka postawa zaprowadzi nas do czegoś? Moim zdaniem nie. Uważam, że ten kto nie próbuje ten nie korzysta w pełni z życia, nie pozwala sobie na nowe doświadczenie. Oczywiście nie ma możliwości, żebyśmy za każdym razem odnosili sukces czasem zdarzaja się porażki czy potknięcia, ale czy tkwiąc w nich coś nam to daje? Ostatnio przeczytalem bardzo rozsądne i głębokie w swojej prostocie zdanie. Przeszłość już znasz dobrze, więc żyjąc tylko nią nie wiesz ile pięknych rzeczy jeszcze na Ciebie czeka w przyszłości. Sam wiele razy się na tym złapalem, że coś bym zrobił, ale może nie, bo kiedyś mi się nie udało. Z perspektywy czasu powiem Wam, że to najgorsza postawa jaka można przyjąć. Teraz każda wtope traktuje jako nowe doświadczenie które nie mówi nic o mnie jako człowieku. Chodzi mi o to, żeby porażki nie spersonalizować czyli nie mówić, że to ja jestem beznadziejny itd. Bo nie jesteś! Każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy! Grunt to doświadczać i z tego w przyszlosci korzystac.
Jeszcze odnośnie strachu przed oceną. Nie bójmy się tego. Nie musimy oceniac i nie musimy się przejmować opiniami innych, należy je oczywiście szanować wysłuchać i przemyśleć, ale to, że ktoś nas zwyzywa od iditow lub użyje jeszcze innych epitetów nic o nas nie znaczy. Pamiętajcie, że nie warto się bać. Żyjmy w pełni i po prostu nie bójmy się doświadczać, a ocen innych wysłuchajmy i pomyślmy o nich, ale nie myślmy, że skoro ktoś nas skrytykował, bo czegoś nie umiemy jesteśmy beznadziejni. Po prostu każdy z nas jest inny, więc uszy do góry, bo to właśnie Ty jesteś super i masz w sobie coś czego nie ma nikt inny.
Dzisiaj chciałem poruszyć wątek pewności siebie i tego dlaczego tak na prawdę mimo wielkich możliwości nie podejmujemy wyzwań które są stawiane na naszej drodze. Dlaczego boimy się realizować swoje marzenia? Ktoś zaraz może sie oburzyć, że gadam bzurdy i głupoty, ale już w tym miejscu odpowiedzcie sobie na pytanie ile razy w swoim życiu nie zrobiłem czegoś czy nie zrobiłam czegoś, bo co pomyślą inni, bo to jest bez sensu, bo mi się nie uda. Czy taka postawa zaprowadzi nas do czegoś? Moim zdaniem nie. Uważam, że ten kto nie próbuje ten nie korzysta w pełni z życia, nie pozwala sobie na nowe doświadczenie. Oczywiście nie ma możliwości, żebyśmy za każdym razem odnosili sukces czasem zdarzaja się porażki czy potknięcia, ale czy tkwiąc w nich coś nam to daje? Ostatnio przeczytalem bardzo rozsądne i głębokie w swojej prostocie zdanie. Przeszłość już znasz dobrze, więc żyjąc tylko nią nie wiesz ile pięknych rzeczy jeszcze na Ciebie czeka w przyszłości. Sam wiele razy się na tym złapalem, że coś bym zrobił, ale może nie, bo kiedyś mi się nie udało. Z perspektywy czasu powiem Wam, że to najgorsza postawa jaka można przyjąć. Teraz każda wtope traktuje jako nowe doświadczenie które nie mówi nic o mnie jako człowieku. Chodzi mi o to, żeby porażki nie spersonalizować czyli nie mówić, że to ja jestem beznadziejny itd. Bo nie jesteś! Każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy! Grunt to doświadczać i z tego w przyszlosci korzystac.
Jeszcze odnośnie strachu przed oceną. Nie bójmy się tego. Nie musimy oceniac i nie musimy się przejmować opiniami innych, należy je oczywiście szanować wysłuchać i przemyśleć, ale to, że ktoś nas zwyzywa od iditow lub użyje jeszcze innych epitetów nic o nas nie znaczy. Pamiętajcie, że nie warto się bać. Żyjmy w pełni i po prostu nie bójmy się doświadczać, a ocen innych wysłuchajmy i pomyślmy o nich, ale nie myślmy, że skoro ktoś nas skrytykował, bo czegoś nie umiemy jesteśmy beznadziejni. Po prostu każdy z nas jest inny, więc uszy do góry, bo to właśnie Ty jesteś super i masz w sobie coś czego nie ma nikt inny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)