środa, 31 lipca 2013

Bylejakość......

             
                          Byle to zdać, byle jakoś przeżyć ten tydzień, byle by było, byle się nikt nie czepiał. Chyba każdy z nas spotkał się z każdym z tych twierdzeń, by nie powiedzieć, że wielokrotnie ich używał bądź używa. Jak to na prawdę z  nami jest??
                          Codziennie wypowiadamy tysiące słów, często osądzamy innych, krytykujemy ich a nie zwracamy uwagi tak na prawdę jak sami postępujemy. Stwierdzenia, które wymieniłem powyżej tak na prawdę pokazują jakie mamy podejście do życia. Przestaje nam zależeć na wielu rzeczach, na których powinno nam zależeć. Pozwólcie, że zacznę od pierwszego banalnego przykładu szkoły. Ile razy zdarzało się nam, że spisaliśmy zadanie czy uczyliśmy się czegoś byleby nikt się nie przyczepił. Jednak czy taka postawa jest właściwa?? Przecież nauka powinna być dla nas ważna, bo to ona w przyszłości zadecyduje o tym czy będziemy mieć pracę, czy będziemy potrafili prowadzić rozmowy na wyższym poziomie, a nie takie rozmowy typu
* Co u Ciebie??
- Ok, a u Ciebie??
* Ok
- To ok.
Czy w ogóle jest sens prowadzić takie rozmowy?? I tutaj przechodzę do kolejnego elementu byleby. Ile razy zdarzyło się nam do kogoś napisać byleby się nie czepiał?? Żeby nie było, że się nie odzywam to napisze. Czy taka postawa jest właściwa?? Czy dzięki temu nasze relacje z kolegą czy przyjacielem są szczere i prawdziwe czy byleby były. I tu kolejne pytanie, czy ta osoba pomoże Ci, gdy będzie mieć problem, czy wymyśli byle jaki argument, aby się wymigać od tej sytuacji. I tutaj nasuwa mi się przykład biblijny, o człowieku nieroztropnym i roztropnym. Jeden zbudował dom na piasku, spadł deszcz, zerwały się wichry, wezbrały potoki i rzuciły się na ten dom, a upadek jego był wielki. Zaś drugi zbudował dom na skale spadł deszcz, zerwały się wichry, wezbrały potoki i rzuciły się na ten dom, a on przetrwał, bo na trwałym fundamencie stał. Byle co byle jak. Wszystko nie solidnie i na odwal. Czy w ogóle to ma sens?? Myślę, że powyższy przykład pokazał, że warto budować wszystko na porządnych fundamentach, a nie byle jak byle szybko.
Bylejakość jest też przyczyną szybkiego rozpadu związków. Hop hop tydz się znają i już są razem. Super, nikomu tego nie wytykam, ale czy tak na prawdę się już poznaliście?? Czy wiecie w jakim kierunku chcecie podążąć, czy po  prostu ruszyliście za chwilą byleby być z kimś, byle jakoś razem było, a gdy przychodzą kłopoty to zamiast wspólnego rozwiązania tej kwestii jest koniec związku, bo był on byle jak zbudowany...
     Kończąc proszę każdego z Was, aby nie budować byle jak i byle szybko, bo to do niczego nie prowadzi, a budowa od podstaw, która jest czasem pełna przeszkód z pewnością w przyszłości da nam większe profity i sprawi, że będziemy szczęśliwsi niż CI byle jak żyjący....
   

poniedziałek, 20 maja 2013

Łatwo....

       
            Jak łatwo wiele rzeczy przychodzi nam w życiu, jak szybko i prosto jesteśmy w stanie zapomnieć o drugiej osobie, z którą kiedyś łączyła nas bardzo dobra relacja. Jak wygodnie jest nie pamiętać o tym, że ktoś kiedyś wyciągnął do Ciebie pomocną dłoń. Zastanawiam się dlaczego tak łatwo jest zamienić jednego przyjaciela na super nowego kumpla, bo ma kasę czy coś innego co nam imponuje i nie jest to koniecznie coś wartościowego.
           W trakcie tej przerwy w pisaniu zauważyłem jak łatwo ludzie zapominają o sobie. Ktoś kiedyś mi powiedział : " Łatwo i wygodnie się zapomina o kimś, ale gdy będziesz chciał z drugą osobą odbudować tę relację to droga ku temu będzie długa i kręta i niekoniecznie zakończy się tak jak chciałeś, a jeśli tak się stanie to relacja ta już nigdy nie będzie jak poprzednio". To jest tak jak z dziurawymi spodniami zacerowane niby znowu są nowe, piękne i wspaniałe, ale jednak to już nie to samo. Tak na prawdę zastanawiam się jakie są przyczyny tego, że zapominamy o osobach z którymi niegdyś nas wiele łączyło bądź mamy wobec nich dozgonny dług wdzięczności. Pytanie brzmi czy ja się zachowuję tak, ponieważ uważam to za właściwą postawę czy po prostu idę zgodnie z modą, która  każe nam zamieniać przyjaciół niczym w piosence na nowy lepszy model?? Jednak czy przyniesie coś dobrego??
          Relacja z drugim człowiekiem jest jak piękna roślina, która gdy jest podlewana wzrasta aż pojawia się piękny kwiat, który wszystkich czaruje, a nie podlewana zaczyna odchodzić w zapomnienie. Człowiek to nie jest telewizor czy szafa, którą można wyrzucić i wymienić na nowy model, więc zastanówmy się co robimy i w jakim kierunku podążamy, aby nie było za późno.
          Łatwo jest także skrytykować kogoś czy nie podać pomocnej dłoni, ale co z tego mamy?? Satysfakcję, że pokazaliśmy komuś, że jest gorszy?? Nie jest też trudno zabłysnąć głupotą, ale czy na tym nam zależy??  Tak łatwo zrobić z siebie pajaca, a jak trudno jest później zmienić swój wizerunek na ten prawdziwy jakim się jest.
           W życiu łatwo jest zapomnieć i zrobić z siebie wariata, ale życie nie polega na tym by tylko zapominać o tym co się przeżyło i o osobach, które uczestniczyły w naszym życiu. Pielęgnujmy, więc nasze relacje i życie, bo ŁATWO jest zatracić się w rzeczywistości i obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku....

czwartek, 4 kwietnia 2013

Cena naszego życia....


Nic więcej dodawać nie trzeba....

Źródło: demotywatory.pl

poniedziałek, 25 marca 2013

Tak blisko, a tak daleko...

       Codziennie na ulicy, w pociągu pracy czy na uczelni mijamy się z wieloma osobami. Z większością zapewne się znamy i z przyzwyczajenia się z nimi witamy. Jednak często zupełnie nieświadomie to jest jedyna chwila kiedy się widzimy i ze sobą krótko rozmawiamy albo i nawet tego nie czynimy, po prostu to wygląda jak odpukanie obowiązku, którego nie mamy ochoty zrobić bądź robimy to już tak rutyniarsko. Jednak jak wiele możemy stracić przez takie zachowanie. Ktoś może powiedzieć, a głupoty gadasz co osoba, którą spotykam na codzień może dać mi szczególnego? A może pytanie powinno zabrzmieć odwrotnie co ja mogę dać drugiej osobie? Jak to jest, że ktoś jest tak blisko nas codziennie, a nawet jeśli nie codziennie to bardzo często daną osobę spotykamy, a nie dążymy do tego by ją poznać. Niby tak blisko, a jednak nie czynimy tego kroku. To tak jakbyśmy stali na moście i w ostatniej chwili przed zejściem z niego byśmy powiedzieli, nie dziękuję ja zostanę na moście. Jak to z nami jest?
     Często nim kogoś poznamy najpierw zasięgamy opinii o tej osobie  u wielu innych osób zamiast u źródła zamiast najpierw poznać tą osobę i samemu się przekonać jaka jest. Czy nie prościej byłoby zrobić ten mały, ale jakże duży jednak krok. Często właśnie przez jakieś głupie opinie możemy stracić osobę, która jest na prawdę kimś wartościowym.
    Każda sekunda życia jest szczególna była i nigdy już nie wróci i trzeba umieć korzystać. Warto zrobić ten krok. Bywa wielokrotnie tak, że jesteśmy blisko celu, ale jednak na końcu brakuje nam determinacji czy odwagi, aby zrobić ten ostateczny krok. Jak śpiewa Grubson w jednej ze swoich piosenek " wiesz jaki jest najgorszy błąd ?? Uciekać przed samym sobą!! Nie wiedząc nawet dokąd. [..] złap za lejce czym prędzej i weź życie w swoje ręce" to jest to !! Dokładnie o tym piszę, żeby dać z siebie więcej. Nie bać się zrobić tego kroku, bo jesteśmy blisko celu, jednak zamiast się do niego zbliżyć uciekamy od niego.  To tak jakbyśmy byli o krok od 50kg złota i nagle byśmy zaczeli od niego uciekać w obawie, że nas zje. Czyż to nie jest co najmniej dziwne?? Uciekamy, a tak na prawdę nie wiemy, gdzie przed kim i dlaczego??
W internecie krążył taki filmik. Chłopak spotkał pewną dziewczynę w kawiarni i do niej zagadał po jakimś czasie okazało się, że zostali małżeństwem i spędzili wiele fanstastycznych chwil, odbyli ze sobą wiele pięknych podróży. Gdy ta część filmiku się kończy, rozpoczyna się druga część, gdy chłopak nie zagaduje do tej dziewczyny i nigdy więcej się nie widują, a co jest oczywistą konsekwencją tego nie przeżyją tylu pięknych chwil ze sobą. Apeluję, więc do wszystkich podejmujmy te kroki, bo być blisko nie oznacza, że jesteśmy u celu, bo do tego daleka droga.  To mały krok, ale jak ważny pokazuje przykład tego chłopaka....

niedziela, 10 marca 2013

Popularny uspołeczniony samotnik


Tytuł może zaskoczyć, bo z na samym początku powstaje pytanie jak ktoś popularny i uspołeczniony może być samotny. Przecież to wydaje się takie nierealne, ba można by powiedzieć , że teza ta jest beznadziejnie głupia.
Jak to jest , że mam tysiące znajomych na fb czy innych portalach społecznościowych, a często nawet wielu towarzyszy imprez, a nie mam z  kim szczerze porozmawiać, gdy mam taką potrzebę. Czy nie jest tak, że w obecnych czasach jest dla mnie ważniejsze ilu mam znajomych na jakimś portalu społecznościowym. W coraz mniejszym stopniu zaczyna zatracać wartość przyjaźń czy pomoc bezinteresowna dla drugiej osoby. No, bo po co?
Niestety coraz częściej jest tak, że ktoś z kimś się niby to strasznie przyjaźni do momentu, gdy ten spełni jego zachcianki bądź do momentu, gdy dana osoba jest popularna, bo przecież ma kasę jest wspaniała itd. ale gdy to wszystko się traci, to wówczas nagle odchodzimy od tej osoby. Przecież nie może być tak, że zadajemy się z kimś mało popularnym, to by uderzało w naszą godność. Ale teraz warto się zastanowić jak może wyglądać odwrotna sytuacja, gdy wszyscy będą strasznie się chcieli z nami kumplować, bo mamy kasę czy coś innego i jesteśmy na topie. I tu nasuwa się podstawowe pytanie czy ja chcę imponować innym tylko po to, żeby uzyskać uznanie wielu ludzi, którzy i tak od nas odejdą, gdy nam się skończy dana rzecz, czy może lepiej zainwestować w szczere przyjaźnie, w osoby które zawsze nam pomogą niezależnie czy będziemy mieć 1 zł czy 1 mln zł?
Uspołecznionym samotnikiem tak naprawdę może zostać każdy z nas. Ba być może każdy  z nas kiedyś już tego zaznał. Pełno znajomych, lecz zero osób, które od czasu do czasu same z siebie potrafiłyby zapytać co słychać? Jak się  czujesz? Niby proste pytania, które nic nie znaczą,  ale świadczą o tym, że drugiej osobie zależy na tym co się dzieje w Twoim życiu, nie chodzi im by tylko z Ciebie wyciągać. Chcą dać Tb  trochę siebie, chcą się podzielić swoją radością czy smutkiem, ale zależy im także, abyś Ty mógł się im wyżalić. Warto jednak podkreślić, że czasem należy uważać, bo niektórzy piszą wtedy tylko, gdy mają problem i chcą byś pomógł. Wiadomo pomocy można udzielić, jednak należy przeanalizować czy rzeczywiście takiej osobie zależy na nas, czy raczej ma na nas totalnie wylane i pisze, bo ma problem. Jeśli tak jest to moim zdaniem wtedy trzeba albo porozmawiać na temat tej relacji lub zakończyć ją.
Często osoby wysłuchują i pomagają innym, ale same tak naprawdę nie mają się  komu zwierzyć. Niby mają bardzo dużo znajomych w pracy czy na uczelni, ale nie potrafią im opowiedzieć co im na sumieniu leży. To właśnie tytułowi popularni uspołecznieni samotnicy, których spotykamy każdego dnia niby mają pełno znajomych, ale tylko znajomych  a nie przyjaciół. Jeśli mamy osoby na których nam zależy to dbajmy o tą relację, a jej nie olewajmy, bo kiedyś i my możemy zostać na zawsze uspołecznionymi samotnikami…

niedziela, 3 marca 2013

Szansa

 Zdarza się, że ktoś nas w życiu zawodzi i to bardzo. Wówczas zastanawiamy się co mamy z tym wszystkim zrobić.
Wszystko wiadomo zależy od sytuacji. Czasem błahostka wydaje nam się czymś wielkim , jednakże z czasem dochodzimy do wniosku, że ta sytuacja nie była tak poważna. Ważne, żeby nie robić z igły wideł. Jednakże, gdy ktoś nas bardzo zawiedzie musimy tej osobie szczerze i otwarcie to powiedzieć, bo z reguły pierwszą reakcją jest tzw. foch i koniec kropka. Czy taka postawa tak na prawdę jest słuszna?? Zastanówmy się nad tym.
Na samym początku chcę podkreślić, że nie chcę stawać po żadnej ze stron i kogoś bronić. Nieraz jest tak, że na kogoś się fochniemy bądź go unikamy, jednakże nie mówimy tej osobie dlaczego. Skąd dana osoba ma wiedzieć co zrobiła źle? Skąd ma wiedzieć w jaki sposób może naprawić albo chociaż w minimalnym stopniu zrekompensować czyn, który nas skrzywdził. Rozmowa jest podstawą życia człowieka. Ktoś kiedyś powiedział "kto nie rozmawia ten nigdy się nie rozwinie, bo człowiek najszybciej rozwija się w trakcie spotkań i rozmów"
Z drugiej strony zrozumiałe jest, że ciężko podejść do tej osoby, która nas zawiodła i szczerze porozmawiać, bo to trudne. Jednak kto nie walczy ze swoimi słabościami na zawsze pozostanie niepewny swojego życia.
Warto także podkreślić, żeby mieć swoją godność. Co mam na myśli?? Może i pogląd konserwatywny i ostry, ale jeśli ktoś nas zawiódł po raz czwarty czy piąty, to stopień prawdopodobieństwa jest niestety wysoki. Oczywiście możemy dać kolejną szansę tej osobie czy jednak z niej skorzysta?? Ja tego pewny nie jestem. Nie mówię też, żeby wcale nie dawać szansy drugiej osobie, wręcz przeciwnie, jednak po przekroczeniu pewnej granicy trzeba zastosować jakąś zmianę. Może to być zmiana relacji z drugą osobą z przyjaciela/ przyjaciółki na kolegę bądź znajomego.
To wszystko bazuje na zaufaniu i zawsze powinniśmy się starać być odpowiedzialnym, bo zaufanie jest o wiele łatwiej zyskać aniżeli je odzyskać. Starajmy się robić wszystko, aby nie musieć korzystać z drugiej szansy. Życzę także Wam drodzy czytelnicy, abyście i Wy nie musieli się zastanawiać nad tym czy warto dać komuś kolejną szanse....

czwartek, 14 lutego 2013

Uczucia- miłość

 Każdego roku 14 dnia lutego w praktycznie każdej witrynie pojawiają się serca, serduszka i wszystko co możliwe symbole związane z dniem dzisiejszym.
Sytuacja ta natchnęła mnie niejako do tego wpisu. Po pierwsze zastanawiam się dlaczego tak na prawdę ludzie szczególnie w tym dniu przypominają sobie o tym,że trzeba drugiej osobie okazać uczucia, którym się ją darzy. Wydaje mi się , być może się mylę, że każdy dzień w związku z drugą osobą powinien być jak 14 luty, bo to nie data tak na prawdę decyduje przecież o tym, chyba,że się mylę.
Miłość to nie jest uczucie proste. To nie jest tak proste jakby na początku mogło się wydawać. Każdego dnia trzeba dbać o to uczucie i je pielęgnować, bo nie pielęgnowane umiera każdego dnia. Jeśli jest się w związku z drugą osobą to jak napisał pewien autor, gdy człowiek zaczyna się zastanawiać po raz kolejny czy czuje coś do drugiej osoby to oznacza, że to uczucie wygasło już całkowicie. Wiadome jest, że zawsze można mieć pewne wątpliwości, w szczególności po jakiejś kłótni czy na początku być niepewnym jak to wszystko się ułoży. Poza tym nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Warto także rozróżnić miłość do drugiej osoby od przywiązania do niej, ponieważ są to dwa zupełnie inne odczucia. Przywiązanie wg mnie następuje po wygaśnięciu u jednej ze stron uczucia, jednakże ta osoba nie chce opuścić tej drugiej, bo nie wyobraża sobie bez niej życia. To jest swoistego rodzaj niewoli. Może i powiedziane w sposób bardzo dobitny, ale gdy się wykonuje tylko polecenia drugiej osoby, bo ona tak chce, a my zrobimy wszystko, żeby zostać z tą osobą no to wg mnie to nie jest uczucie to jest przywiązanie, a nawet uwiązanie.
Miłość nie odnosi się jednakże tylko do relacji kobieta- mężczyzna i związku tworzonego przez nich. Powinno się ją przede wszystkim także okazywać naszym rodzicom i braciom. Ja wiem, że to często jest strasznie trudne, ale potrzebne. Prosty przykład. Czy po kłótni z bratem/ siostrą , gdyby On/Ona miała duże problemy to pomógłbyś/pomogłabyś?? Ja mogę odpowiedzieć, że na pewno, bo pomimo wielu scysji czy sytuacji, które nie zawsze potoczyły się po myśli zawsze mogłem na nich liczyć, nigdy mnie nie olali ani  nic z tych rzeczy. Wysuwam może i bardzo duży wniosek, ale miłość między braćmi czy siostrami i naturalnie rodzicami jest tą największa i nawet najlepszy związek nie jest w stanie zastąpić tego uczucia. Nie wstydźmy się go, bo to coś bardzo cennego.
Czasem nie uda się nam związek z drugą osobą i wówczas zaczynamy  psioczyć na to uczucie, jednak nie warto, bo to tak szczególne uczucie, które we właściwym czasie powróci i nie nakręcajmy się, aby powróciło już jutro czy pojutrze. Nie martwmy się, bo one nadejdzie we właściwym czasie....

wtorek, 12 lutego 2013

Czas pożegnania



Chłopcy jest czas powitań i czas pożegnań, teraz nadchodzi czas pożegnań, ale nie martwcie się nadejcie i  czas powitań”- tak mówił mój nauczyciel wf-u w gimnazjum i słowa te jakoś utknęły mi w pamięci.
I patrząc z perspektywy czasu stwierdzam, że miał on pełną racje. Ze znajomymi codziennie się witamy i żegnamy, ale nadchodzi czas pożegnań tych krótkich codziennych i tych dłuższych, ale także tych na zawsze.
Nigdy nie jest łatwo żegnać się z drugą osobą jednak czasem trzeba podjąć decyzje i się z kimś pożegnać, gdy uważamy, że relacja z drugą osobą nie daje nam tego czego byśmy oczekiwali. Jednak nieraz pożegnanie może nastąpić tak niespodziewanie tak nagle i wówczas dopiero zaczynamy żałować, że nie potrafiliśmy korzystać z tego co druga osoba nam ofiarowała. Ktoś kiedyś mi powiedział, żebym relacje z drugą osobą traktował jakbym miał już jej nigdy więcej nie zobaczyć, bo wówczas na pewno będę odnosił się do tej osoby tak jak trzeba, a i druga osoba pozwoli lepiej siebie poznać. Tak często zakładamy, że kogoś uda nam się poznać nie dziś, ani nie jutro , ale może pojutrze za miesiąc czy za rok. Cały czas to odkładamy, a gdy ten ktoś nagle zniknie z naszego życia to wówczas się zastanawiamy jak to się stało. Widocznie ktoś poczuł się niedoceniony i odszedł, albo odszedł już na zawsze, a my tak naprawdę nie dowiemy się co straciliśmy, bo pożegnać kogoś nigdy nie jest łatwo…  Czasem trzeba odejść samemu albo pozwolić komuś odejść, aby mógł być znowu szczęśliwy…

poniedziałek, 11 lutego 2013

Niedoceniony

Codziennie na naszej drodze staje wiele osób, z niektórymi zawieramy znajomości długoletnie z innymi krótsze, ale relacja jakaś występuje. Wielokrotnie nie potrafimy wyrazić uznania czy podziękować drugiej osobie za to co dla nas robi. Dlaczego tak jest??
Nasze znajomości możemy podzielić na:  "potrzebowe", utrzymywane z przyzwyczajenia, a także przyjaźń. Pierwsza kategoria jest moim zdaniem szczególnie niewłaściwa, ponieważ wtedy najczęściej zaczynamy udawać,że interesujemy się tym czym ta druga osoba, robimy wszystko, aby uzyskać aprobate drugiej osoby, a gdy osiągniemy to co chcemy to totalnie olewamy tą osobę. Przykłady?? Studia i czas sesji, ilekroć ktoś nagle przypomina sobie o twoim istnieniu o notatkach i o tym,że jesteś wspaniały itd albo gdy chcemy, aby ktoś coś dla nas zrobił wówczas relacja z daną osobą nagle się poprawia w znaczny sposób, rozmowy stają się częstsze itd. Pewnie każdy z nas przeżył taką sytuację, tylko główne pytanie brzmi po której stronie byliśmy tej łaszącej się czy tej wykorzystanej, bo tak to trzeba nazwać.
Utrzymywanie znajomości z przyzwyczajenia jest jak zostanie w związku z drugą osobą, bo ona tego chce mimo,że my nie. To też jest pewien rodzaj niedocenienia. Przede wszystkim drugiej osoby, bo ją oszukujemy, a siebie także krzywdzimy.
Także w przyjaźni często występuje niedocenienie. Ludzie sobie pomagają, ale  z czasem w zamian zaczynają czegoś oczekiwać. Nie na tym powinna polegać przyjaźń. Bywa ona także sposobem manipulacji drugą osobą, która się zwierza i mówi o trudnych rzeczach, a druga strona ma to wszystko gdzieś, bo ją to nie interesuje, ale gdy ma własne problemy to wówczas oczekuje wysłuchania, pocieszenia, słów otuchy. Kolejny przykład niedocenienia.
Każdego dnia ktoś na świecie czuje się niedoceniony, rzekłbym nawet, że w  każdej sekundzie na świecie tak się dzieje. Ludzie nie potrafią docenić działania drugiej osoby. Dlaczego tak często doceniamy dopiero drugą osobę jak od nas odchodzi? Często mówimy,że mamy czas na poznanie się, ale czy na pewno?? Czy na pewno zdążymy docenić to co ktoś robi dla nas....

poniedziałek, 4 lutego 2013

O co nam chodzi?


Po pierwsze często wymagamy, aby druga osoba była wobec nas wyrozumiała. Często jednak sami nie potrafimy być wyrozumiali wobec drugiej osoby. Ważne jest, aby rozróżnić wyrozumiałość wobec drugiej osoby od tego czy ktoś po prostu nas nie wykorzystuje, bo jest leniwy i ma wszystko gdzieś. Trzeba być wyrozumiałym, jednak gdy nie tolerujemy czegoś np. tego, że ktoś specjalnie nieogarnia i ma wylane na wszystko no to sory i z tego powodu ma wiele problemów to można pomóc, ale wyjść z problemu podstawowego, a resztę musi dana osoba zrobić sama, Jak mówi przysłowie czego Jaś się  nie nauczy tego Jan nie będzie umiał.
Po drugie bycie pomocnym dla drugiej osoby. Trzeba sobie pomagać, jasna sprawa, ale tego są granice o czym w sumie napisałem powyżej, więc nie będę powielał wątku. Warto jeszcze raz jednak podkreślić by odróżnić pomoc od bycia wyzyskiwanym, bo to kolosalna różnica.
Po trzecie często wylewamy na siebie frustracje dnia codziennego. Czy nie lepiej zamiast się kłócić i wylewać swoje frustracje na drugiej osobie to spokojnie porozmawiać albo się wyżalić wszystko w zależności od sytuacji.
Po czwarte każdy z nas ma jakieś jazdy i trzeba je uszanować. Każdy z nas zapewne nieraz pękał ze złości jak widział to co wyczynia druga osoba, ale trzeba zwrócić uwagę grzecznie, a co druga osoba z tym zrobi to już jej sprawa.
Po piąte rozmawiajmy ze sobą szczerze, bo to podstawa w naszym życiu. Wiele niezrozumienia wynika z tego, że nie mówimy tego co myślimy, zamiast podać konkret to owijamy  w bawełnę. Szczególnie ważne to jest w związku dwóch osób,więc nigdy tego nie zaniedbujmy

sobota, 19 stycznia 2013

Czas leci

Dzisiaj opowiem historie, którą kiedyś usłyszałem i niezwykle do mnie trafiła.
" Nagle budzę się i jestem w pociągu pełnym ludzi, których nie znam i zaczynam się zastanawiać co tak na prawdę tutaj robię. Pociąg mknie przez góry i doliny, ale w pewnym momencie się zatrzymuje, ale nikt z niego nie wysiada. W końcu wstaje pewien starszy mężczyna i wysiada. Pociąg rusza dalej w swoją podróż. Mknie niezwykle szybko. Zaskakująca jest cisza panująca wewnątrz przedziału. Nikt z nikim nie rozmawia, każdy wydaje się sobie taki obcy. Pociąg po raz kolejny się zatrzymuje i wysiada pewna kobieta, po czym rusza dalej i udaje się w dalszą drogę. Ja zaczynam się zastanawiać co tak na prawdę tutaj robię i gdzie ja zmierzam?? Pociąg pokonuje kolejne km i znowu słychać głos hamulców pociągu. Zatrzymuje się na stacji, ale tym razem nikt nie wysiada. Ludzie spoglądają nawzajem na siebie i nie wiedzą co mają zrobić. W końcu ktoś wychodzi. Pociąg rusza i zaczynam się coraz bardziej martwić czy będę wiedział kiedy mam wysiąść. Ponownie słychać hamulce. Czuję,  że to już mój czas na opuszczenie pociągu. Wysiadam z pociągu i zaczynam się zastanawiać czy udało mi się w życiu zrealizować to co chciałem?? Czy moje życie nie przemknęło mi przez palce?? Czy osiągnąłem to co chciałem???"
Historia ta trafiła do mnie w 100% . Myślę, że już nic nie trzeba dodawać. Wystarczy byśmy sobie odpowiedzieli na pytanie czy jesteśmy zadowoleni ze swojego życia?? Czy nie pogubiliśmy się w tym pędzię, bo to łatwe w obecnych czasach....

sobota, 12 stycznia 2013

Wartość życia

Wiele razy w swoim życiu słyszałem jak ludzie mówili, że ich życie jest bez sensu i żałują, że tak na prawdę żyją,  bo co ich życie jest warte. Wniosek co najmniej dziwny, żeby nie powiedzieć błędny.
Życie to jest chyba największy dar od losu jaki mogliśmy dostać. Ktoś może powiedzieć, że to totalna bzdura, bo przecież potknąłem się nieraz nie dwa. Przecież ponosiłem w swoim życiu porażki wielokrotnie sytuacje nie układały się po mojej myśli byłem rozczarowany. Wiele razy dałem ciała czy zawiodłem. Ale w tym momencie warto rozpatrzyć zupełnie inny aspekt naszego życia. Każdy z nas ma prawo do błędu czy słabszego dnia, ale czy na podstawie tego zaraz można wysuwać wnioski, że nasze życie jest do bani?? Według mnie absolutnie nie.
Życie to jest coś czego też nie potrafiłem docenić, jak to mówi mi zawsze pewna osoba: " życie jest piękne" i  ma w pełni rację w sumie dzięki niemu doszedłem do tej prawdy jakże głębokiej, bo wcześniej też ciężko było mi zaakceptować tą tezę. Ale życie to na prawdę wielki dar. Prosty przykład :  jeśli byśmy nie żyli to ile chwil szczęścia, radości czy momentów wzruszenia  przemknęłoby koło nas i nawet nie bylibyśmy tego świadomi no, bo jak skoro by nas nie było.
Życie codziennie daje nam coś nowego czy to sytuację z którą się spotykamy czy też stawia przed nami człowieka, który może wpłynąć na nasze życie. Ja mogę powiedzieć, że życie jest na prawdę cenne i dziękuję każdego dnia za nie, bo kilka razy w swoim życiu miałem sytuacje mówiąc na styku. Przykład: jakieś trzy lata temu wracałem z Niemiec i odpadło mi koło z autobusu, ale akurat jak zwalnialiśmy, a przecież równie dobrze mogło odpaść, gdy pędziliśmy z pełną prędkością po autostradzie.... Ale żyje i się cieszę tym co mnie spotyka, bo gdyby tamta sytuacja rozwinęła się w inny sposób to wówczas bym nie mógł pisać teraz tego bloga i dzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami.
Życie to dar z którego trzeba korzystać. Nie wolno go  zaniedbać nawet na jeden dzień, bo to coś wyjątkowego. Odwołując się niejako do wpisu poprzedniego życie to dopiero coś niezwykłego, a skoro ono jest niezwykłe to i my możemy zrobić coś niezwykłego nierealnego.
Wiadomo też,że każdy z nas na pewno ma sytuacje w których chciałby się ponownie znaleźć i rozwiązać je w inny sposób, ale widocznie tak musiało się stać. Zresztą to też jest urok życia, bo gdyby nasze życie codziennie było takie same czy wtedy bylibyśmy szczęśliwi i byśmy nie narzekali??
I jako podsumowanie tego  chcę przytoczyć słowa Marka Twaina: "Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.Wówczas docenisz ten dar jakim jest życiem....."

piątek, 11 stycznia 2013

Może to właśnie Ty....

Każdy z nas w swoim życiu miał chwile zwątpienia, ale to jest czymś naturalnym. Najważniejsze jednak by wierzyć w to co się robi i być przekonanym o swojej wartości, bo każdy z nas jest wyjątkowy i może zrobić coś niezwykłego.
Jedna sekunda w życiu to tak na prawdę niewiele, ale jak wiele może zmienić w naszym życiu to sobie nawet nie wyobrażamy. Często w trakcie tej chwili podejmujemy decyzję, która zaważa na naszym życiu. Każdego dnia stajemy przed milionem decyzji i często mamy strach przed tym co nadejdzie, ale najważniejsze uwierzyć w siebie, bo to podstawa. Kiedyś wydawało mi się, że nie będę w stanie ogarnąć egzaminów czy nawet jeździć autem. Wątpliwości miałem, ale to jest coś naturalne i nie trzeba się tym przejmować. Grunt to mieć właściwe podejście do tego wszystkiego co nas na codziennie spotyka.
Ktoś kiedyś zadał mi pytanie czy jest możliwe dokonanie czegoś niezwykłego w życiu  nie podejmując rękawicy rzuconej przez los. Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Ważne jest, aby podejmować nowe wyzwania, a jeśli się ich boimy to będziemy stać w miejscu i nigdy nie zrobimy kroku do przodu. Jeśli nie jesteśmy w stanie przezwyciężyć naszego strachu i zrobić kroku dużego bezpośredniego do celu, to spróbujmy zrobić małe kroczki, a z czasem pewność nadejdzie i będziemy gotowi na większy krok. Nawet najmniejszy krok jest czymś niezwykłym.
Aby zostać zapamiętanym jako ktoś niezwykły i ktoś kto  wykonał rzeczy nieprawdopodobne nie trzeba wcale wynaleźć samolotu czy jakiegoś innego wynalazku. Moim zdaniem czymś większym niż te rzeczy o których wspomniałem jest danie siebie drugiemu człowiekowi. Fakt faktem nie zostaniemy zapisani na karty historii i nie pojawimy się w google na stronie pierwszej jako celebryta. Potrafić wysłuchać drugiego człowieka czy uśmiechnąć się do niego to jest to coś niezwykłego magicznego coś co wydaje się niby niczym wielkim, a jednak. W życiu najmniejszy gest, który pozornie wydaje się mały jest czymś niezwykłym. Największą nagrodą za to jest radość w oczach drugiej osoby czy uśmiech. Niby nagroda mało warta patrząc z perspektywy ekonomicznej, ale to co poczujemy wewnątrz siebie i to co zrobiliśmy sprawi, że nasz czyn pozornie prosty jest niezwykły.Nieśmy pozytywną energię, bo to ona napędzi nas do działania, a wtedy mamy większą szansę przekonać się o naszej wyjątkowości.
Jeszcze innym przykładem może być drzewo. Tak tak wydaje się to czymś co najmniej dziwnym, ale już zmierzam do sedna. W trakcie deszczu ludzie często się chowają pod drzewem, żeby nie zmoknąć. Dla drzewa można by powiedzieć, że to codzienność, ale to co robi sprawia dla każdego człowieka, który się tam chroni sprawia, że jest niezwykłe. Skoro drzewo może zrobić coś niezwykłego w trakcie swoich codziennych funkcji to i my postarajmy się dostrzec to  w naszym życiu.
Nie bójmy się marzyć i spełniać nasze cele. Uwierzmy w siebie i doceniajmy wszystko to co robimy, bo każdy z nas jest wyjątkowy i każdy może dokonać czegoś niezwykłego. Jeśli ktoś w to wątpi to niech pomyśli o wszystkim co zrobił w swoim życiu i na pewno udowodni sobie ile rzeczy pozornie nierealnych zrobił.  I na koniec dorzucam linka z piosenką
p.s. dziękuję pewnej osobie, która wie o tym , za podsunięcie tematu....

http://www.youtube.com/watch?v=WQnU40rYr00&feature=youtu.be

wtorek, 8 stycznia 2013

Historia, a wnioski


Wszystko co robimy w naszym życiu ma jakieś konsekwencje. Każdego dnia wykonujemy wiele działań czy ruchów niektóre automatycznie. Każda postawa przynosi nam jakieś konsekwencje jedne pozytywne inne negatywne. Jednak dopiero po pewnym czasie je dostrzegamy.
Historia tworzy się na naszych oczach, ale konsekwencja nie jest zawsze widoczna od razu, dlatego ważne jest , aby przed podjęciem jakiegoś działania zastanowić się czy jest ono właściwe.
Któż z nas nie chciałby przejść do historii?? I tu pojawia się kolejny aspekt mojego rozważania, który dzisiaj chciałem podjąć.  Tak naprawdę każdy z nas ma taką szanse. Warto na początku podzielić historię w sposób nieklasyczny:
-historia książkowa
-historia dla drugiego człowieka ( co my dla niego zrobiliśmy i dlaczego nas wspomina i jak )
Do historii tej książkowej jak ja to określam wejść jest czymś pozytywnym, jeśli naturalnie zrobimy coś niezwykłego jak np. niedawny skok Baumgautnera.  Według mnie jednak równie ważne , a być może i ważniejsze jest wejście do historii dla drugiego człowieka, bo jeśli dzięki nam ktoś uwierzy w siebie czy nawet sprawimy, że druga osoba się uśmiechnie jest już czymś wielkim. Kluczowe jest to, aby walczyć o marzenia, które wydają się nam początkowo niemożliwe. Zgodnie z mottem, który mam na tablicy mojego komputera: „Może właśnie TY zrobisz dzisiaj coś niemożliwego”. Pamiętajmy także, że dobro, które zasialiśmy  w przeszłości z pewnością do nas powróci. Ja mogę podać przykład z autopsji: przez cały semestr dzieliłem się swoimi notatkami, a gdy przyszło już do czasu sesji to osoby, które ode mnie przez cały semestr pożyczały ode mnie jakieś notatki to później same z siebie dzieliły się ze mną tym co miały. Wydaje się, że to nic wielkiego, a jednak.
Do historii drugiego człowieka też możemy się zapisać wysłuchując go, bo najgorsze jest to , gdy ma się problem, a nie ma komu się wygadać.  Umiejętność słuchania jest wielkim darem, więc starajmy się zawsze z niego korzystać.
Na koniec chcę tylko powiedzieć, żebyśmy się nigdy nie poddawali, a to co się w naszym życiu wydarzyło potraktujmy jako cenną lekcję z której każdy z nas wyciągnie właściwe wnioski

czwartek, 3 stycznia 2013

Każdy człowiek....

Dzisiaj jedynie link, który mi się mega spodobał. Więcej chyba nie trzeba dodawać.....
http://besty.pl/1989255