Taka myśl może i wena powróciła w moje progi,więc póki to zjawisko ze mną jest to postaram się użyć ją jak najlepiej.Zastanawialiście się kiedyś nad tym jak traktujemy drugą osobę jak często dzięki nam ktoś zaczyna czuć się samotny,zaczyna bać się odezwać do drugiej osoby z obawy o to,że zostanie potraktowany z góry czy coś,ale może od początku.
Tak przypadkiem przyszła mi do głowy myśl jak może czuć się osoba tzw.aspołeczna,typ samotnika czy jakby tego nie nazwać.I w tym momencie pomyślałem,że również przez moją osobę mogło się tak stać,że ktoś jest teraz aspołeczny,bo ja potraktowałem go z góry,bo ja niby jestem kimś lepszym,zamiast pouczać krzyczałem zamiast tłumaczyć rzucałem pogardą czy krytką,a powinienem wskazać tej drugiej osobie właściwą drogę.Jeśli kogoś w ten sposób potraktowałem chcę tutaj na forum publicznym przeprosić.
Najłatwiej taka krytyka,olewanie innych przychodzi nam w złości,gdy po prostu chcemy się na kimś odkuć za zły dzień albo po prostu tak dla zabawy.Jednak skoro jesteśmy ludźmi i mamy mózg to warto go czasem użyć,bo głowa nie jest tylko po to,żeby się do środka nie lało no ludzie szanujmy innych,a w ten sposób siebie.Kto chciałby z nas być traktowany tylko z góry i wiecznie olewany,ewentualnie potrzebny tylko,gdy ktoś coś potrzebuje.Jak czuje się taka osoba zastanawialiście się???
Czasem zdarzy się,że kogoś olewamy mówiąc prostym językiem,bo nas zawiódł.Jak mówi klasyk nic co ludzkie nie jest mi obce.Każdy z nas ma prawo błądzić.Zdarzyć się może tak,że dla osoby,która nas zawiodła to my jesteśmy jedynym przyjacielem czy kimś,dzięki komu udaje się tej osobie stawać lepszym człowiekiem,bądź dzięki tej relacji się zaczyna otwierać na innych ludzi,a jeśli my mówiąc delikatnie go skasujemy i pokażemy mu jak bardzo nim gardzimy czy go olewamy to jak on się poczuje??? Jak Wy byście się w takiej sytuacji czuli??Poza tym nikt z nas nie może gardzić innymi i ich potępiać,bo potępiać możemy jedynie czyn ,a nie człowieka.Zastanówcie się nad tym wszystkim…
Tak przypadkiem przyszła mi do głowy myśl jak może czuć się osoba tzw.aspołeczna,typ samotnika czy jakby tego nie nazwać.I w tym momencie pomyślałem,że również przez moją osobę mogło się tak stać,że ktoś jest teraz aspołeczny,bo ja potraktowałem go z góry,bo ja niby jestem kimś lepszym,zamiast pouczać krzyczałem zamiast tłumaczyć rzucałem pogardą czy krytką,a powinienem wskazać tej drugiej osobie właściwą drogę.Jeśli kogoś w ten sposób potraktowałem chcę tutaj na forum publicznym przeprosić.
Najłatwiej taka krytyka,olewanie innych przychodzi nam w złości,gdy po prostu chcemy się na kimś odkuć za zły dzień albo po prostu tak dla zabawy.Jednak skoro jesteśmy ludźmi i mamy mózg to warto go czasem użyć,bo głowa nie jest tylko po to,żeby się do środka nie lało no ludzie szanujmy innych,a w ten sposób siebie.Kto chciałby z nas być traktowany tylko z góry i wiecznie olewany,ewentualnie potrzebny tylko,gdy ktoś coś potrzebuje.Jak czuje się taka osoba zastanawialiście się???
Czasem zdarzy się,że kogoś olewamy mówiąc prostym językiem,bo nas zawiódł.Jak mówi klasyk nic co ludzkie nie jest mi obce.Każdy z nas ma prawo błądzić.Zdarzyć się może tak,że dla osoby,która nas zawiodła to my jesteśmy jedynym przyjacielem czy kimś,dzięki komu udaje się tej osobie stawać lepszym człowiekiem,bądź dzięki tej relacji się zaczyna otwierać na innych ludzi,a jeśli my mówiąc delikatnie go skasujemy i pokażemy mu jak bardzo nim gardzimy czy go olewamy to jak on się poczuje??? Jak Wy byście się w takiej sytuacji czuli??Poza tym nikt z nas nie może gardzić innymi i ich potępiać,bo potępiać możemy jedynie czyn ,a nie człowieka.Zastanówcie się nad tym wszystkim…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz